Hej :).
Dzisiaj chusta robiona na Cykliczne Szydełko:
Schemat częściowo z internetu (wstawię go później), częściowo własny. Włóczka to Papatya Batik cieniowana niebieska.
Pozdrawiam :).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
sobota, 1 grudnia 2018
czwartek, 4 października 2018
Uszasty post
Hej :).
Dzisiaj opaska na włosy zrobiona na Cykliczne Szydełko:
Użyłam włóczki YarnArt Jeans i metalowej bazy. Wzór, to improwizacja, jak zwykle zresztą :P.
Pozdrawiam :).
Dzisiaj opaska na włosy zrobiona na Cykliczne Szydełko:
Użyłam włóczki YarnArt Jeans i metalowej bazy. Wzór, to improwizacja, jak zwykle zresztą :P.
Pozdrawiam :).
piątek, 10 sierpnia 2018
Kaktusowy piórnik
Hej :).
W Szufladzie trwa wyzwanie "Kaktus", a że lubię te ciekawe rośliny, wykombinowałam kaktusowy piórnik:
Wykorzystałam ścieg szydełkowy Bobble Stitch naprzemienny. Przypinki to recykling jakichś staroci :P.
Mnie osobiście bąbelki kojarzą się z kulkami kaktusa (taki kulkowy stoi u nas w domu), mam nadzieję, że Wam też ;).
Szkoda, że zapomniałam zrobić zdjęcia moich żywych kamieni, bo pasowałyby do tematu, a jutro wyjeżdżam i już nie będę miała czasu wstawić posta :/.
Miłego wieczoru!
W Szufladzie trwa wyzwanie "Kaktus", a że lubię te ciekawe rośliny, wykombinowałam kaktusowy piórnik:
Wykorzystałam ścieg szydełkowy Bobble Stitch naprzemienny. Przypinki to recykling jakichś staroci :P.
Mnie osobiście bąbelki kojarzą się z kulkami kaktusa (taki kulkowy stoi u nas w domu), mam nadzieję, że Wam też ;).
Szkoda, że zapomniałam zrobić zdjęcia moich żywych kamieni, bo pasowałyby do tematu, a jutro wyjeżdżam i już nie będę miała czasu wstawić posta :/.
Miłego wieczoru!
piątek, 15 czerwca 2018
Mr chwost
Hej :).
Jakiś czas temu w Szufladzie pokazało się wyzwanie "chwosty", temat taki sobie jak dla mnie, niepasujący do modeliny, jedak zaparłam się, że coś wymyślę. W końcu się udało, tym razem sięgnęłam po szydełko:
Z tego, co widzę, nikt inny nie wpadł na taki pomysł (nie dziwię się, bo chyba faktycznie jest nietypowy). W pracy znajduje się aż pięć chwostów, cztery z szydełkowymi pierścieniami, a jeden (ogon) jest zwykły. Tym razem wyszło na bogato ;).
Użyłam włóczki YarnArt Jeans (to jest burgundowy, ale przy żadnych ustawieniach aparatu, a potem obrazu w IrfanView nie dało się tak zrobić, żeby wyglądał jak na żywo) i Altin Basak Myra (czarny). Wzór autorski, "kombinowany". W ogole raczej nie korzystam z gotowych wzorów, chociaz umiem je czytać, bo wymyślenie samemu wydaje mi się ciekawsze.
Dlaczego do włóczek tak bardzo przyczepia się wypełniacz :/ ? Ciągle go zdejmuję jak robię maskotki, a on znowu.
Pozdrawiam :).
Jakiś czas temu w Szufladzie pokazało się wyzwanie "chwosty", temat taki sobie jak dla mnie, niepasujący do modeliny, jedak zaparłam się, że coś wymyślę. W końcu się udało, tym razem sięgnęłam po szydełko:
Z tego, co widzę, nikt inny nie wpadł na taki pomysł (nie dziwię się, bo chyba faktycznie jest nietypowy). W pracy znajduje się aż pięć chwostów, cztery z szydełkowymi pierścieniami, a jeden (ogon) jest zwykły. Tym razem wyszło na bogato ;).
Użyłam włóczki YarnArt Jeans (to jest burgundowy, ale przy żadnych ustawieniach aparatu, a potem obrazu w IrfanView nie dało się tak zrobić, żeby wyglądał jak na żywo) i Altin Basak Myra (czarny). Wzór autorski, "kombinowany". W ogole raczej nie korzystam z gotowych wzorów, chociaz umiem je czytać, bo wymyślenie samemu wydaje mi się ciekawsze.
Dlaczego do włóczek tak bardzo przyczepia się wypełniacz :/ ? Ciągle go zdejmuję jak robię maskotki, a on znowu.
Pozdrawiam :).
czwartek, 7 czerwca 2018
Sowa kluczowa
Hej :).
Ostatnio coś często dodaję posty, ale kończą się wyzwania, na które je daję :P.
Dzisiaj sowa (cóż za niespodzianka xD), która powstała dzięki "Cyklicznemu szydełku" blogu DIY:
Nie starałam sie odwzorować żadnego z projektów, tylko zrobiłam taką, żeby mnie sie najbardziej podobała (wzór wymyśliłam sama). Będę nosić :D.
Użyłam włóczki YarnArt Yeans. Wzór na dole to muszelki.
Wydaje mi się, że takie etui to dość kobiecy gadżet, więc zgłaszam je też na wyzwanie "Dla kobiety" w Art Piaskownicy.
Ostatnio coś często dodaję posty, ale kończą się wyzwania, na które je daję :P.
Dzisiaj sowa (cóż za niespodzianka xD), która powstała dzięki "Cyklicznemu szydełku" blogu DIY:
Nie starałam sie odwzorować żadnego z projektów, tylko zrobiłam taką, żeby mnie sie najbardziej podobała (wzór wymyśliłam sama). Będę nosić :D.
Użyłam włóczki YarnArt Yeans. Wzór na dole to muszelki.
Wydaje mi się, że takie etui to dość kobiecy gadżet, więc zgłaszam je też na wyzwanie "Dla kobiety" w Art Piaskownicy.
************************
Napisałam przedstawienie, ktore będziemy wystawiać w szkole, ale na próbach jest straszny chaos, nikt nie wie, po kim wchodzi na scenę albo ludzie szukają w telefonie swojego tekstu zamiast grać. No cóż, zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale coś mi się wydaje, że efekt nie będzie zadowalający.
Pozdrawiam :).
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Szydełkowy pan
Hej :).
Dzisiejszy post jest pod patronatem torby, która z niecierpliwością czeka na ozdoby :).
W ramach testowania nowego koloru cieniowanej włóczki powstał o taki pan z dumą noszący na głowie włóczkowy kapelutek (hmm, to w sumie podobnie jakby człowiek nosił kapelusz ze skóry, ale ten fakt pomińmy ;):
Nie mogłam się zdecydować między melonikiem a cylindrem, wiec zrobiłam coś pośredniego.
Ma ktoś jakaś propozycję co mogłabym jeszcze dodać, bo nie wiem czy nie jest za łyso? Byle nie na plecy, bo szanowny pan ma przyszyte do nich zapięcie broszki:
Po co? I tu właśnie wtrąca swoje trzy grosze torba:
Mam ja do paru lat, ale dopiero ostatnio sobie o niej przypomniałam. W porównaniu do niej golec (to taki brzydki ssak bez sierści jakby ktoś nie wiedział ;)) nie jest ani trochę łysy, wiec wypadałoby coś z tym zrobić. Zamierzam ją ozdobić, ale dokładniejszych planów na razie nie mam. I już wiecie po co zapięcie broszki :D.
I bonus w postaci drobnych zaległych prac:
Życzę wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka, wszystkim, którzy czują się dziećmi (o, tak chyba najlepiej napisać ;)).
Dzisiejszy post jest pod patronatem torby, która z niecierpliwością czeka na ozdoby :).
W ramach testowania nowego koloru cieniowanej włóczki powstał o taki pan z dumą noszący na głowie włóczkowy kapelutek (hmm, to w sumie podobnie jakby człowiek nosił kapelusz ze skóry, ale ten fakt pomińmy ;):
Nie mogłam się zdecydować między melonikiem a cylindrem, wiec zrobiłam coś pośredniego.
Ma ktoś jakaś propozycję co mogłabym jeszcze dodać, bo nie wiem czy nie jest za łyso? Byle nie na plecy, bo szanowny pan ma przyszyte do nich zapięcie broszki:
Po co? I tu właśnie wtrąca swoje trzy grosze torba:
Mam ja do paru lat, ale dopiero ostatnio sobie o niej przypomniałam. W porównaniu do niej golec (to taki brzydki ssak bez sierści jakby ktoś nie wiedział ;)) nie jest ani trochę łysy, wiec wypadałoby coś z tym zrobić. Zamierzam ją ozdobić, ale dokładniejszych planów na razie nie mam. I już wiecie po co zapięcie broszki :D.
I bonus w postaci drobnych zaległych prac:
kolczyki ptaki
tarty z truskawkami
środa, 22 kwietnia 2015
Przelewania się przez ocean ciag dalszy
Hej :).
Kolejna część projektu przelewającego się przez ocean. Niewtajemniczonych odsyłam TU.
Ta ośmiornica powstała jako pierwsza:
Kolejna część projektu przelewającego się przez ocean. Niewtajemniczonych odsyłam TU.
Ta ośmiornica powstała jako pierwsza:
Wzór pochodzi stąd.Włóczka to słynna Altin Basak Miya 9336 (ha, nawet zapamiętałam!) ;). Została mi już zupełna końcówka, ale zaopatrzę się w najbliższym czasie w dwa motki (czyli 250 metrów - niby dużo, ale ten obecny zdecydowanie zbyt szybko się skończył). Ośmiornica wyszła strasznie długa, więc w kolejnej pominęłam w sumie trzy rzędy:
W tą sytuację (no dobra, ośmiornicę) też wplątana jest Altin Basak Miya, ale ta jeszcze nie doczekała się zapamiętania numerka, bo na razie bardzo mało z niej zrobiłam :).
Cóż za idealnie dobrana para! Gdybyście spytali się, czemu dziewczynka jest wyższa od chłopca, to odpowiedziałaby, że wysokie czoło jest jej potrzebne, żeby kokarda ładnie wyglądała :).
A teraz dosypuję jeszcze więcej cukru w postaci sówki:
Wiedzieliście, że jest coś takiego jak lody na patyku Oreo? Ja dowiedziałam się wczoraj jak zobaczyłam je w spożywczaku koło mojego domu. Mają ciastkową skorupkę o identycznym smaku jak ciastko Oreo. Polecam ;).
Hmm, ciekawe, jak wyglądałaby sowa przelewająca się przez ocean xD.
Miłego wieczoru!
sobota, 11 kwietnia 2015
Podróżny pojemnik kotek i przyrodniczo
Hej :).
Też macie ten problem, że chcecie zabrać na wyjazd rzeczy do tworzenia, ale nie wiecie, gdzie je schować? Ja od tej pory będę miała miłego i przydatnego towarzysza podróży, który grzecznie przechowa w swoim wnętrzu rzeczy mogące się łatwo zniszczyć:
Kotek ma w środku wyjmowany plastikowy wkład i dlatego nie będę musiała się bać o delikatne rzeczy:
Wkład zrobiłam z pustej butelki po żelu pod prysznic (obranej z etykiety, przyciętej i wypolerowanej):
I pomyśleć, że najpierw chciałam ją wyrzucić ;).
Kot jest robiony na szydełku, a oczy i nos są z filcu malowanego farbami akrylowymi. Przykleiłam je na Guttermann, więc można go prać (ale w nie za wysokiej temperaturze z uwagi na filc). Troczek służący do wiązania to wstążka. Zobaczcie, pomyślałam nawet o wąsach (żyłka):
Widok z góry:
Żeby nie wypadły nawet najmniejsze i najchudsze rzeczy, do ich przewożenia należy włożyć wkład do góry dnem. Oczywiście można go używać też bez wkładu jak zależy nam, żeby zajmował mało miejsca i nie przewozimy nic delikatnego.
Miau!
Kot normalnie stoi i z wkładem, i bez niego.
A jak komuś bardzo się nudzi, to wkładu może użyć jako kija do baseballa lub jako kubek. Widzicie jaki to genialny wynalazek ;)?
Kota zgłaszam na wyzwanie KK Organizer:
-------------------
Zobaczcie, kogo znalazłam dzisiaj w stawie:
To samica pływaka żółtobrzeżka. Chyba utknęła w wodzie pomiędzy zeschniętymi trzcinami, więc wyłowiłam ją znalezionym obok misko-śmieciem (nie chciałam brać jej do ręki, bo to drapieżny chrząszcz wyposażony w silny aparat gębowy i mógł mnie ugryźć) i przeniosłam w miejsce bez trzcin (oczywiście w tym samym stawie). Niby to pospolity chrząszcz, a ja widziałam go pierwszy raz.
Przy tym samym stawie zaczynają się już zbierać ropuchy szare:
Nie podoba mi się, że widuję coraz więcej żółwi wypuszczonych, bo komuś się znudziły, ponieważ zabierają pożywienie rodzimym zwierzętom. Takiego żółwia dzisiaj spotkałam:
Nie mam zielonego pojęcia co to za gatunek, bo to na pewno nie czerwonolicy, który jest najpopularniejszy. Muszę poszukać.
Tego żonkila też widziałam dzisiaj. Zobaczcie jaką ma dużą "trąbkę":
Ale was zasypałam zdjęciami, chyba pobiłam rekord ich ilości w jednym poście ;). Zapominałam uprzedzić na początku, że zaglądającym tu przyda się łopata :P.
Miłego wieczoru!
Też macie ten problem, że chcecie zabrać na wyjazd rzeczy do tworzenia, ale nie wiecie, gdzie je schować? Ja od tej pory będę miała miłego i przydatnego towarzysza podróży, który grzecznie przechowa w swoim wnętrzu rzeczy mogące się łatwo zniszczyć:
Kotek ma w środku wyjmowany plastikowy wkład i dlatego nie będę musiała się bać o delikatne rzeczy:
Wkład zrobiłam z pustej butelki po żelu pod prysznic (obranej z etykiety, przyciętej i wypolerowanej):
I pomyśleć, że najpierw chciałam ją wyrzucić ;).
Kot jest robiony na szydełku, a oczy i nos są z filcu malowanego farbami akrylowymi. Przykleiłam je na Guttermann, więc można go prać (ale w nie za wysokiej temperaturze z uwagi na filc). Troczek służący do wiązania to wstążka. Zobaczcie, pomyślałam nawet o wąsach (żyłka):
Widok z góry:
Żeby nie wypadły nawet najmniejsze i najchudsze rzeczy, do ich przewożenia należy włożyć wkład do góry dnem. Oczywiście można go używać też bez wkładu jak zależy nam, żeby zajmował mało miejsca i nie przewozimy nic delikatnego.
Miau!
Kot normalnie stoi i z wkładem, i bez niego.
A jak komuś bardzo się nudzi, to wkładu może użyć jako kija do baseballa lub jako kubek. Widzicie jaki to genialny wynalazek ;)?
Kota zgłaszam na wyzwanie KK Organizer:
-------------------
Zobaczcie, kogo znalazłam dzisiaj w stawie:
To samica pływaka żółtobrzeżka. Chyba utknęła w wodzie pomiędzy zeschniętymi trzcinami, więc wyłowiłam ją znalezionym obok misko-śmieciem (nie chciałam brać jej do ręki, bo to drapieżny chrząszcz wyposażony w silny aparat gębowy i mógł mnie ugryźć) i przeniosłam w miejsce bez trzcin (oczywiście w tym samym stawie). Niby to pospolity chrząszcz, a ja widziałam go pierwszy raz.
Przy tym samym stawie zaczynają się już zbierać ropuchy szare:
Nie podoba mi się, że widuję coraz więcej żółwi wypuszczonych, bo komuś się znudziły, ponieważ zabierają pożywienie rodzimym zwierzętom. Takiego żółwia dzisiaj spotkałam:
Nie mam zielonego pojęcia co to za gatunek, bo to na pewno nie czerwonolicy, który jest najpopularniejszy. Muszę poszukać.
Tego żonkila też widziałam dzisiaj. Zobaczcie jaką ma dużą "trąbkę":
Ale was zasypałam zdjęciami, chyba pobiłam rekord ich ilości w jednym poście ;). Zapominałam uprzedzić na początku, że zaglądającym tu przyda się łopata :P.
Miłego wieczoru!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























