niedziela, 29 kwietnia 2018

Człowiek - drzewo

Hej :).

Postanowiłam sobie zrobić ozdobę do kwiatów. Trochę dziwną, bo w kształcie głowy człowieka - drzewo. Wątpię, żeby wzbudził dużo pozytywnych emocji, bo ludzie zazwyczaj nie przepadają za turpizmem, a enty i tym podobne stworzenia nie są specjalnie ładne. Zrobiłam też jakiś czas temu turpistyczną lalkę, więc moje artystyczne poczyna nia zmierzają w dziwna stronę :P. Nie przedłużając, oto dzisiejszy bohater:





Ulepiłam go z mas polimerowych (głównie Fimo Proffesional), a efekt omszałej kory drzewa uzyskałam przy pomocy farb akrylowych, malowałam jeszcze surową głowę. Oczy są polakierowane, patyczek można wyjąć.


Paprotka z mojego pokoju niestety trochę zmarniała po przesadzaniu, więc do zdjęć wzięłam inną.

w trakcie pracy

Wątpię, żebym coś osiągęła, ale zgłaszam pracę na wyzwania:

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2018/04/wyzwanie-kwietniowe-otworz-szuflade.html 



http://blog.przyda-sie.pl/wyzwanie-kwietniowe-moodboard/

Na tym drugim blou spodziweają się raczej prac scrapbookingowych, ale nie było napisane, że nie można innych :P. 

Pozdrawiam :).

czwartek, 26 kwietnia 2018

Ustrój totalitarny, świnki morskie i Demony Śmierci


W kraju Titam było słoneczne, niedzielne popołudnie. Promienie słońca zaglądały przez szybę do sali, w której odbywała się zabawa weselna. Goście tańczyli i śmiali się, mimo ustroju totalitarnego, rządowi nie udało się wyssać z ludzi całej energii.
W kącie sali siedziała mała Ania. Nudziła się, bo wśród gości nie było nikogo w jej wieku. Obserwowała bacznie salę w poszukiwaniu czegoś, na czym mogłaby zawiesić wzrok. Nagle jej spojrzenie przykuło biegające po parkiecie zwierzątko.
- To chyba świnka morska - pomyślała. – Ciekawe, skąd się tu wzięła? Pewnie komuś uciekła. Spróbuję ją złapać, a potem zapytam się innych gości czy przypadkiem nie należy do nich.
Niespodziewanie drzwi Sali otworzyły się i do środka wpadli uzbrojeni żołnierze, którzy zaczęli strzelać do obecnych na weselu osób. Wybuchła panika, ludzie zaczęli biec przed siebie na oślep, nie zwracając uwagi na resztę.
- Mamo! Tato! – krzyknęła Ania. – Gdzie jesteście? Pomóżcie mi!
Chwyciła świnkę, która znieruchomiała na moment i ukryła się pod stołem. Spod długiego obrusu wystawały tylko białe, lakierowane buciki. Po chwili jednak jeden z brzegów materiału podniósł się i twarzą w twarz z dziewczynką stanęła dziwna postać.
- Witaj – powiedział Demon Śmierci. Widzę, że znalazłaś świnkę morską. Dobra z ciebie dziewczynka, że postanowiłaś ochronić to kruche i drobne życie. Wzbudziłaś moją litość, więc pomogę ci. Schroń się pod moim płaszczem, a żołnierze cię nie zauważą.
Ania posłuchała, wyszła spod stołu i skuliła się pod fałdami tkaniny ze stroju potwora, który emanował dziwnym zimnem. I faktycznie, słudzy rządu, chociaż przebiegali tuż obok niej, nic nie widzieli. W końcu opuścili pomieszczenie.
- Dziękuję – powiedziała dziewczynka, wynurzając się spod płaszcza. – Czy mogę już iść do domu?
- Oczywiście – odparła postać, szczerząc swoje ostre zęby. – Jeszcze kiedyś się zobaczymy.
Ania wróciła do swojego bloku, wbiegła po schodach (winda nigdy nie działała) i nacisnęła dzwonek przy starych, odrapanych drzwiach. Kiedy otworzyły się, krzyknęła:
- Mamo, tato, tak się cieszę, że was widzę!
Kobieta, wyraźnie uradowana, uściskała swoją córkę i spytała się, jak udało się jej ocaleć. Kiedy dziewczynka opowiedziała jej o Demonie, powiedziała:
- Ach, te dzieci, czegóż one nie wymyślą! Ale świnkę, niezależnie od tego, skąd pochodzi, możesz zatrzymać.
***********************
Od feralnego przyjęcia minęły cztery tygodnie. Ania leżała w łóżku z wysoką gorączką. Zazwyczaj nie przechodziła chorób jakoś szczególnie poważnie, jednak ta kompletnie ją rozłożyła. Widziała, że cały pokój faluje i przedmioty oddalają się od niej. Starała się jak najwięcej spać, żeby nie zwracać uwagi na zniekształcone otoczenie. Pewnego razu obudziła się w środku nocy i zobaczyła, że oczy jej świnki morskiej świecą na czerwono i wysyłają dziwne promienie. Nazajutrz, już bez gorączki, stwierdziła, że to były tylko majaki.
Kilka dni później Ania udała się na swój pierwszy spacer po chorobie. Szła po krawężniku, trzymając mamę za rękę. Nagle zauważyła, że podszedł do nich jakiś mężczyzna.
- Masz ładną świnkę morską – powiedział, wyszczerzając swoje żółte zęby.
- Skąd pan o tym wie? – zdziwiła się dziewczynka. - Przecież nie zabrałam jej na spacer.
- Kochanie, do kogo mówisz? – pani Volfere wyglądała na zaniepokojoną. – Pokaż czoło, może znowu masz gorączkę?
- Mamo, tu stoi pan i pyta się o moją świnkę morską – Anię zaskoczyło to pytanie. Była pewna, że pan z żółtymi zębami nadal stoi obok nich.
- Wracamy do domu, widocznie jeszcze zupełnie nie wyzdrowiałaś. Chodź – pani Volfere pociągnęła dziewczynkę za rękę.
- Śśświnka – wysyczał nieznajomy jegomość. – Śśświnka. Daj mi swoją śśświnkę – obrócił głowę o trzysta sześćdziesiąt stopni, a z jego oczu pociekła krew.
Ania przyspieszyła kroku i, kurczowo trzymając mamę za rękę, starała się na niego nie patrzeć.
- Co się stało? – pomyślała. Wszystko kręci się wokół mojego zwierzątka. Co może być z nim nie tak?
Dziewczynka źle spała w nocy. Nerwowo przekręcała się z boku na bok, aż w końcu obudziła się. Czuła, że ktoś stoi przy jej łóżku. Nagle obok zaświeciły się czerwone oczy.
- Witaj – powiedział Demon Śmierci. – Chciałbym ci cos pokazać, pójdziesz ze mną?
- A będę mogła za chwilę wrócić spać? – spytała Ania.
- Oczywiście – odparła postać, zbliżając się do jej twarzy i dmuchając zimnym powietrzem, po czym złapała ją za rękę swoimi długimi, kościstymi palcami.
Świat nagle zawirował i znaleźli się w zatęchłej, wilgotnej komnacie. Dookoła piętrzyły się klatki ze świnkami morskimi.
- Nie podoba mi się tu – stwierdziła dziewczynka. – Zabierz mnie z powrotem do domu.
- Ha, ha! – zaśmiał się Demon. Ty naiwny dzieciaku, naprawdę myślisz, że posłucham twojej prośby? Teraz jesteś już jedną z nas. Świnka cię wybrała na naszego sługę.
- Ale jak to? Ja nie chcę! – zaczęła płakać Ania. – Oszukałeś mnie!
- Może co nieco ci wyjaśnię, zanim twoja świadomość odleci do Krainy Zapomnienia – potwór ożywił się, wyraźnie lubił takie pogadanki. – Otóż świnki wysyłają manipulujące promieniowanie. Wcale nie miałaś halucynacji, a tamten facet miał sprawdzić obecność świnkowych cząstek w twoim mózgu. Nie tylko ty je masz. W każdym gabinecie ważniejszego urzędnika państwowego stoi klatka ze znanym ci zwierzątkiem. W ten sposób kontrolujemy władzę. Ustrój totalitarny jest dla nas bardzo wygodny. Po mieście przemykają nasi zminiaturyzowani przyjaciele i nagrywają ludzi. Dzięki temu mamy pewność, że wszystko idzie po naszej myśli – postać otworzyła jedną z klatek i wzięła na ręce pierwsza z brzegu świnkę morską. – Wygląda niewinnie, prawda? Nikt by nie powiedział, że powstała w laboratorium pod okiem naszych naukowców. Pieniądze na badania pozyskujemy poprzez manipulowanie rządzącymi. Dzięki naszym wynalazkom opanujemy kolejne kraje, a w końcu cały świat. Dobra, starczy już tego gadania, w końcu jestem w robocie.
Demon złapał dziewczynkę za piżamę i, pomimo jej płaczu, wrzucił ją do Komory Zapomnienia, która znajdowała się w rogu pomieszczenia i pociągnął za dźwignię. Po chwili zza kotary wyszła Ania. Jej oczy zaświeciły się na czerwono i powiedziała:
- Jestem gotowa.
***************************
W restauracji, na rogu dwóch ponurych uliczek, trwał obiad z okazji pięćdziesięciolecia ślubu pewnej pary. Przy stole siedział chłopiec i wyraźnie się nudził. Nagle zobaczył jasnowłosą dziewczynkę, która podeszła do niego i wręczyła mu świnkę morską.
- Czy mógłbyś się nią zaopiekować? – zapytała.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Motylki z Fimo liquid

Hej :).

Ostatnio wymyśliłam, jak zrobić takie motylki:




Użyłam Fimo Liquid (wypełnienie skrzydełek), suchych pasteli i czarnej Fimo Proffesional (ramki i korpusy). Wzorki zrobiłam wykałaczką po wsypaniu pasteli do płynnej modeliny.


 Niebieski będzie prezentem dla mojej mamy (niby jeszcze go nie ma, ale już go założyła do teatru, w którym ostatnio byłyśmy ;)).


 Zgłaszam motylki na wyzwanie Spalonej Artystki w Szufladzie:

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2018/04/wyzwanie-goscinnej-projektantki-kwietnia.html

To znaczy jeśli można to zgłaszam oba, a jeżeli nie to niebieskiego.

Pozdrawiam :).

sobota, 21 kwietnia 2018

Sowa millefiori

Hej :).

Dzisiaj przyszła pora na sowę :D (cóż za niespodzianka, prawda?):


 Stworzyłam ten naszyjnik w technice millefiori z mas polimerowych. Wałki robiłam według własnego pomysłu i wzoru (o ile dobrze pamiętam to 5 różnych), ale chyba wyszło całkiem nieźle. Przed tą pracą tak długo nic nie kombinowałam w tej technice, chyba pora wrócić do niej na stałe :).


Koraliki też są oklejone plastrami millefiori, takimi samymi jak bohaterka posta (dwa bardzo gęsto i dwa trochę rzadziej).


Tak naprawdę ta sowa powstała przed płomykówką, ale czekałam na klej do przyklejenia krawatek, więc publikuję ją dopiero teraz.

  ja z naszyjnikiem


 Różne etapy pracy:




Zgłaszam naszyjnik na wyzwanie Szuflady "ZOO":

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2018/04/wyzwanie-na-kwiecien-zoo.html

Wiem, że trzy prace na jeden konkurs to trochę dużo, ale temat bardzo mi podpasował, bo kocham zwierzęta ;).

Pozdrawiam :).

czwartek, 19 kwietnia 2018

Zielona bransoletka

Hej :).

Dzisiaj chciałabym pokazać bransoletkę z muliny:



 Niby nieduża, ale zrobienie jej zajęło mi około 10 godzin. Zapina się ją trzyrzędowym zapięciem makramy.


 

Skorzystałam ze wzoru #54762 ze strony Friendship Bracelets, tylko podwoiłam go i odjęłam dwa rzędy ze środka:


Bardzo ciężko jest zrobić zwykły wzór samemu, dlatego trzeba korzystać z generatora komputerowego lub wziąć gotowy. Tylko alpha pattern da się łatwo rozrysować.

Pracę zgłaszam na wyzwanie "Zielono mi" na blogu DIY zrób to sam:

https://diytozts.blogspot.ie/2018/04/30-wyzwanie-zielono-mi.html

Pozdrawiam :).

wtorek, 17 kwietnia 2018

Promieniująca koszulka

Hej :).

Jak niektórzy wiedzą, moje zainteresowania to mhrok i ZUO, więc stworzyłam sobie taką koszulkę:




 W obrazku chodzi o to, że jedna strona jest napromieniowana, a druga zdrowa.
Gładką bluzkę kupiłam jakiś czas temu w używanej odzieży.

na mnie

*************************************

Napisałam dzisiaj bajkę w stylu Krasickiego:

Choroba

Śmiał się z kogoś glupi, że ciągle choruje,
Mówił, że się cierpi, gdy się oszukuje.
Jednakże o głupim prawda była taka,
Że chociaż nie wiedział, był chory na raka.

Trochę groteskowa, ale niektóre utwory Krasickiego też takie były.

Pozdrawiam :).

niedziela, 15 kwietnia 2018

Lusterko z różami

Hej :).

Postanowiłam zrobić jeszcze jedną pracę na wyzwanie Szuflady "Lusterko":



 Miałam duże problemy ze zrobieniem zdjęć, bo mój wiekowy aparat nie do końca dobrze działa i przy przybliżeniu (musiałam ustawić aparat dalej, na statywie, żeby nie było mnie widać) nie mógł dobrze złapać ostrości (z Manual Focusem też coś jest nie tak), a poza tym nie dało się tak ustawić balansu bieli, żeby pokazywał rzeczywiste kolory różyczek, które są transparentne miętowe i jasnoniebieskie.

Gdyby nie statyw, zdjęcie wyglądałyby tak (raczej nie to, co trzeba zwracałoby uwagę):


 Użyłam mas Cernit Number One ze starych zapasów, ale o dziwo nie wyschły tak jak stare Fimo (Soft jest pod tym względem najgorsze).

Przypomniało mi się, że kiedyś opublikowałam post o próbie Tollensa, która też wpisywałaby się w tematykę wyzwania. Można zrobić w ten sposób własne lustro :D

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2018/03/otworz-szuflade-w-marcu.html


A na deser moja praca promująca oddanie 1% na STOP:


Pozdrawiam :).

piątek, 13 kwietnia 2018

Duży paw

Hej :).

Niedawno na blogu był zielony paw, teraz chcę Wam pokazać jego większego brata:




 Ptaka złożyłam z około 1200 modułów, bez użycia kleju. Wzór autorski. Ogólny pomysł jest podobny jak przy zielonym pawiu, ale różnią się liczbą segmentów ogona, proporcjami i oczywiście rozmiarem.

W ptakach robi się odwróconą podstawę, która z góry wygląda tak:


 A tak z dołu:


 Wszystkie elementy są ruchome i można je dowolnie ustawiać:


 Paw jest naprawdę duży, żeby to pokazać, wstawiam zdjęcie, na którym go trzymam:


Naskładałam kiedyś modułów i została mi jeszcze cała torba zielonych, więc pewnie coś fajnego z nich wykombinuję :D.

Pif-paw origami ogłasza, potrząsając swoim eleganckim ogonem, że bierze udział w wyzwaniu Szuflady "ZOO":

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2018/04/wyzwanie-na-kwiecien-zoo.html

Modułowe pozdrowienia :D.

środa, 11 kwietnia 2018

Choker pastel goth i serduszka z koralików

Hej :).

Ostatnio postanowiłam zrobić choker z myślą o sprzedaży, ale tak mi się spodobał, że zostaje ze mną ;). Oto on:


A to ja z nim :P :


 Przymierzam się do stworzenia tiulowej spódnicy w kolorach pastel goth, więc będę miała do czego go nosić.

Zrobiłam też dla siebie koronkowy, czarny choker:


Taki zwykły, ale przyda się :D.
Z tyłu naszyjników są końcówki do wstążki, karabińczyk i ogniwka, takie zwykłe, więc nie robiłam zdjęcia. Do zrobienia obu użyłam Guttermanna HT2, który nadaje się do prania. Polecam :).

Nauczyłam się też serduszek z koralików:


Pierwsze od lewej z Toho 11/0, a drugie z Toho 15/0. Żebyście wiedzieli, jaki jest ich rozmiar, powiem, że karabińczyk na zdjęciu ma 12 mm. Ten konkretny wzór sama wymyśliłam, ale uczyłam sie z tego tutorialu.

Pozdrawiam :).