Hej :).
W Szufladzie trwa wyzwanie "Kaktus", a że lubię te ciekawe rośliny, wykombinowałam kaktusowy piórnik:
Wykorzystałam ścieg szydełkowy Bobble Stitch naprzemienny. Przypinki to recykling jakichś staroci :P.
Mnie osobiście bąbelki kojarzą się z kulkami kaktusa (taki kulkowy stoi u nas w domu), mam nadzieję, że Wam też ;).
Szkoda, że zapomniałam zrobić zdjęcia moich żywych kamieni, bo pasowałyby do tematu, a jutro wyjeżdżam i już nie będę miała czasu wstawić posta :/.
Miłego wieczoru!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 sierpnia 2018
wtorek, 31 lipca 2018
Na ludowo
Hej :).
Dzisiaj, z uwagi na trwające wyzwania, ludowo-kwiatowe klimaty:
Obrazek jest wyhaftowany na zwykłej maszynie i podmalowany farbami do tkanin. Nie pytajcie się, jaka to technika, bo nie mam pojęcia, to moja ułańska fantazja :P. Niżej można zobaczyć na filmiku, jak go wyszywałam. Wszystkie kontury są robione na Łuczniku 884, którego oddała mi babcia (jeszcze nie kupiłam maszynohafciarki), ściegiem prostym, bo zygzak się psuje. Nie wykorzystałam flizeliny, bo jej nie mam, stopki do haftowania też nie, więc użyłam uniwersalnej, ząbków transportowych także nie wyłączyłam, czyli totalna amatorszczyzna. Polecam, niezła zabawa :P.
Wykorzystam panel jako przód torby płóciennej, ale do tego już muszę mieć działający zygzak lub ścieg owerlockowy (też nie działa), czyli nową maszynę.
Szkoda, że mój Łucznik nie ma funkcji obcinania nici, przy ryglu, bo po uprasowaniu robią się takie "kropki" z nici, jak widać na oku, a obcięłam ją najbliżej, jak się dało ręcznie :/. W sumie on nic nie ma, ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda :P.
Nie starałam się jeździć idealnie po konturze z farb, bo obrazek z zamysłu miał przypominać szkic.
Wspomniany wyżej filmik:
Nawet słychać skrzypiący pedał xD. Koszulka w sowy musi być :D.
Pracę zgłaszam na wyzwania:
* "polne kwiaty" na blogu DIY
*"folklor" w KTM
A na deser zdjęcie modliszki, która dzisiaj zawitała w naszym bloku:
Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby ją zobaczyć, bo jest bardzo rzadka (chociaż najłatwiej właśnie latem).
Przez te upały odechciewa się cokolwiek robić :/.
Pozdrowienia z jakże egzotycznej Warszawy :P!
Dzisiaj, z uwagi na trwające wyzwania, ludowo-kwiatowe klimaty:
Obrazek jest wyhaftowany na zwykłej maszynie i podmalowany farbami do tkanin. Nie pytajcie się, jaka to technika, bo nie mam pojęcia, to moja ułańska fantazja :P. Niżej można zobaczyć na filmiku, jak go wyszywałam. Wszystkie kontury są robione na Łuczniku 884, którego oddała mi babcia (jeszcze nie kupiłam maszynohafciarki), ściegiem prostym, bo zygzak się psuje. Nie wykorzystałam flizeliny, bo jej nie mam, stopki do haftowania też nie, więc użyłam uniwersalnej, ząbków transportowych także nie wyłączyłam, czyli totalna amatorszczyzna. Polecam, niezła zabawa :P.
Wykorzystam panel jako przód torby płóciennej, ale do tego już muszę mieć działający zygzak lub ścieg owerlockowy (też nie działa), czyli nową maszynę.
Szkoda, że mój Łucznik nie ma funkcji obcinania nici, przy ryglu, bo po uprasowaniu robią się takie "kropki" z nici, jak widać na oku, a obcięłam ją najbliżej, jak się dało ręcznie :/. W sumie on nic nie ma, ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda :P.
Nie starałam się jeździć idealnie po konturze z farb, bo obrazek z zamysłu miał przypominać szkic.
Wspomniany wyżej filmik:
Nawet słychać skrzypiący pedał xD. Koszulka w sowy musi być :D.
Pracę zgłaszam na wyzwania:
* "polne kwiaty" na blogu DIY
*"folklor" w KTM
*****************************
A na deser zdjęcie modliszki, która dzisiaj zawitała w naszym bloku:
Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby ją zobaczyć, bo jest bardzo rzadka (chociaż najłatwiej właśnie latem).
Przez te upały odechciewa się cokolwiek robić :/.
Pozdrowienia z jakże egzotycznej Warszawy :P!
środa, 4 lipca 2018
Spódnica Królowej Nocy i glany Al Capone
Hej :).
Niedawno postawiłam sobie zadanie, żeby stworzyć prezent urodzinowy dla koleżanki (zresztą ja zawsze sama robię prezenty). Miało być czarno i mrocznie, ale nie za bardzo. Ostatecznie powstała taka spódnica:
Nazwałam ją Spódnica Królowej Nocy. Ciekawa nazwa musi być, a jakże :D.
Tym razem farby Fevicryl. Oczywiście jest odporna na pranie. Technika zrobienia księżyców niech pozostanie tajemnicą :P. Te szare ślady na zdjęciu to prześwitująca warstwa spódnicy (kolejna musiała się podwinąć jak robiłam zdjęcia), nie plama. Gładkie ubranko oczywiście ze szmateksu :D.
Niedawno postawiłam sobie zadanie, żeby stworzyć prezent urodzinowy dla koleżanki (zresztą ja zawsze sama robię prezenty). Miało być czarno i mrocznie, ale nie za bardzo. Ostatecznie powstała taka spódnica:
Nazwałam ją Spódnica Królowej Nocy. Ciekawa nazwa musi być, a jakże :D.
Tym razem farby Fevicryl. Oczywiście jest odporna na pranie. Technika zrobienia księżyców niech pozostanie tajemnicą :P. Te szare ślady na zdjęciu to prześwitująca warstwa spódnicy (kolejna musiała się podwinąć jak robiłam zdjęcia), nie plama. Gładkie ubranko oczywiście ze szmateksu :D.
zadowolona ze spódnicy Królowa Nocy
Powstała jeszcze druga wersja, tym razem na sprzedaż (zamierzam się wystawić na Vinted):
Jak już założę tam konto, to podam link, gdyby ktoś był chętny na przykład na tę drugą spódnicę :D.
Zgłaszam spódnice (jeśli można jako komplet to obie, a jeśli nie to pierwszą) na wyzwanie "Barok" w Art Piaskownicy (rzeczy w klimacie gotyckim wpisują się dobrze również w barok):
------------------------------------
Kupiłam sobie nowe glany, tym razem niskie Steele Al Capone (model 112):
Oczywiście ja to ja, musiałam coś do nich dodać, więc uszyłam na maszynie skrzydełka nietoperza:
Zrobiłam je ze złożonego podwójnie grubego skaju. Pani w pasmanterii ostrzegała mnie, że stopka się może ślizgać przy szyciu, ale nie było żadnego problemu (używałam normalnej igły 90, nie do skóry). One są tylko założone na sznurowadła, więc bez problemu można je zdjąć :). Uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że planuję też duże, do glanów dziesiątek :D.
Jak jechałam dzisiaj metrem w Steelach, to jakiś facet spojrzał się na moje nogi z obrzydzeniem xD. To prawda, że są dość specyficzne, ale to dobrze, między innymi dlatego je wzięłam :D.
Jakoś mrocznie tu dzisiaj, chyba blog zmienił się na chwilę w "Gotycką Galerię", bo sów brak (bez obaw, pojawią się tu niedługo ;)).
Gotyckie pozdrowienia :D!
czwartek, 28 czerwca 2018
Mój nowy przyjaciel
Hej :).
Wiem, że post dopiero co był, ale muszę trochę nadgonić wstawianie prac na wyzwania ;).
Jak już wspominałam w ostatnim poście z naszyjnikiem, bardzo chciałabym mieć kameleona, a nie bardzo mogę, co skłoniło mnie do produkcji "zamienników". Oto wspomniany w tytule nowy przyjaciel:
Ogonek można wyprostować:
Jak również owinąć go wokół palca lub gałązki:
Biedny kami zestresował się nowym otoczeniem, więc przycupnął na mojej dłoni.
Sympatycznie mu patrzy z oczu, prawda?
Tu już, trochę bardziej ośmielony, zabrał się za zwiedzanie mieszkania.
Spodobało mu się siedzenie na orchidei. Wygląda na to, że widok zieleni obudził ukryte w nim geny prawdziwego kameleona.
Super, mam prawdziwego kameleona! Ale zaraz, przecież on zamiast zwierzęcych wnętrzności ma w środku... no właśnie, co? Zachęcam do zgadywania, jaka to technika (a właciwie dwie) i czego użyłam, niedługo zaktualizuję post i wszystko będzie jasne (na razie specjalnie powstrzymam się od dodania etykiety z nazwą techniki) ;). Moja mama na początku myslała, że jest zrobiony z gumy (nie, nie jest xD).
Kameleon oczywiście zmierza swoim cudacznym krokiem na wyzwanie "Safari" na blogu DIY:
którego sponsorem jest sklep elemenciki.pl.
Pozdrowienia prosto z Polski - krainy kameleonów xD.
------------------------------------
Edit 30.06:
Zagadka została rozwiązana, więc napiszę parę słów na temat sposobu wykonania zwierzaka. Kameleon jest uszyty na maszynie i pomalowany farbami akrylowymi. Wiem, że oczy z guzików trochę go zdradziły ;). W środku ogona znajduje się puchaty drucik (one się chyba nazywają druciki kreatywne), który przewlekłam przez całe jego ciało, żeby nie wypadł (jest wypchane, więc w ogóle go nie czuć).
Już jakiś czas temu wymyśliłam sposób na jego stworzenie i wykrój (składa się z 10 kawałków materiału i jest zrobiony takim sposobem jak tildy), ale moja rozklekotana maszyna do szycia (Łucznik 884) całkowicie odmówiła mi posłuszeństwa. Już mieliśmy ją zawieźć do serwisu, jednak okazało się, że da się ją tak ustawić, żeby jako tako szyła na małej prędkości, więc w końcu nie pojechaliśmy, bo i tak zbieram się do kupna nowej. Zastanawiam się między maszyną Brother F420 a maszynohafciarką Brother M280D, jeżeli ktoś z Was miał którąś z nich to chętnie poznam opinię. Pojadę jeszcze na testy do sklepu i popytam się obsługi. Jak już kupię, to na pewno napiszę na jej temat parę słów :).
No, chyba nie wypada nie napisać zakończenia posta, więc zostajecie pozdrowieni ponownie :P.
Wiem, że post dopiero co był, ale muszę trochę nadgonić wstawianie prac na wyzwania ;).
Jak już wspominałam w ostatnim poście z naszyjnikiem, bardzo chciałabym mieć kameleona, a nie bardzo mogę, co skłoniło mnie do produkcji "zamienników". Oto wspomniany w tytule nowy przyjaciel:
Ogonek można wyprostować:
Jak również owinąć go wokół palca lub gałązki:
Biedny kami zestresował się nowym otoczeniem, więc przycupnął na mojej dłoni.
Sympatycznie mu patrzy z oczu, prawda?
Tu już, trochę bardziej ośmielony, zabrał się za zwiedzanie mieszkania.
Spodobało mu się siedzenie na orchidei. Wygląda na to, że widok zieleni obudził ukryte w nim geny prawdziwego kameleona.
Super, mam prawdziwego kameleona! Ale zaraz, przecież on zamiast zwierzęcych wnętrzności ma w środku... no właśnie, co? Zachęcam do zgadywania, jaka to technika (a właciwie dwie) i czego użyłam, niedługo zaktualizuję post i wszystko będzie jasne (na razie specjalnie powstrzymam się od dodania etykiety z nazwą techniki) ;). Moja mama na początku myslała, że jest zrobiony z gumy (nie, nie jest xD).
Kameleon oczywiście zmierza swoim cudacznym krokiem na wyzwanie "Safari" na blogu DIY:
którego sponsorem jest sklep elemenciki.pl.
Pozdrowienia prosto z Polski - krainy kameleonów xD.
------------------------------------
Edit 30.06:
Zagadka została rozwiązana, więc napiszę parę słów na temat sposobu wykonania zwierzaka. Kameleon jest uszyty na maszynie i pomalowany farbami akrylowymi. Wiem, że oczy z guzików trochę go zdradziły ;). W środku ogona znajduje się puchaty drucik (one się chyba nazywają druciki kreatywne), który przewlekłam przez całe jego ciało, żeby nie wypadł (jest wypchane, więc w ogóle go nie czuć).
Już jakiś czas temu wymyśliłam sposób na jego stworzenie i wykrój (składa się z 10 kawałków materiału i jest zrobiony takim sposobem jak tildy), ale moja rozklekotana maszyna do szycia (Łucznik 884) całkowicie odmówiła mi posłuszeństwa. Już mieliśmy ją zawieźć do serwisu, jednak okazało się, że da się ją tak ustawić, żeby jako tako szyła na małej prędkości, więc w końcu nie pojechaliśmy, bo i tak zbieram się do kupna nowej. Zastanawiam się między maszyną Brother F420 a maszynohafciarką Brother M280D, jeżeli ktoś z Was miał którąś z nich to chętnie poznam opinię. Pojadę jeszcze na testy do sklepu i popytam się obsługi. Jak już kupię, to na pewno napiszę na jej temat parę słów :).
No, chyba nie wypada nie napisać zakończenia posta, więc zostajecie pozdrowieni ponownie :P.
wtorek, 22 maja 2018
Kaszalot
Hej :).
Uświadomiłam sobie, że mimo, iż uszyłam trochę maskotek, to nie pokazałam na blogu żadnej z nich. Dzisiaj nadrabiam zaległości, przed Wami kaszalot:
Ludzie często myślą, że kaszalot jest wielorybem, a to nieprawda, on należy do zębowców, nie fiszbinowców. taka ciekawostka ;).
Niestety moja maszyna do szycia zepsuła się, więc na razie nie mogę stworzyc kolejnych zwierzątek :(.
Gdybym była dzieckiem, chciałabym mieć tak nietypową maskotkę, więc zgłaszam ją na wyzwanie "marzenia dziecka" w Craft - O - Clock:
Miłego dnia!
Uświadomiłam sobie, że mimo, iż uszyłam trochę maskotek, to nie pokazałam na blogu żadnej z nich. Dzisiaj nadrabiam zaległości, przed Wami kaszalot:
Ludzie często myślą, że kaszalot jest wielorybem, a to nieprawda, on należy do zębowców, nie fiszbinowców. taka ciekawostka ;).
Niestety moja maszyna do szycia zepsuła się, więc na razie nie mogę stworzyc kolejnych zwierzątek :(.
Gdybym była dzieckiem, chciałabym mieć tak nietypową maskotkę, więc zgłaszam ją na wyzwanie "marzenia dziecka" w Craft - O - Clock:
Miłego dnia!
środa, 4 kwietnia 2018
Króliczki i różności
Hej :).
W ferie wielkanocne uszyłam takie tematyczne króliczki:
Wykrój znalazłam w Google, ale chyba jest powszechnie używany, bo widziałam wcześniej takie same maskotki. Temu w paski zmniejszyłam kokardę, ale już po zrobieniu zdjęć. Królik w kwiatki zostaje u nas, resztę zabiorę na kiermasz.
W ferie wielkanocne uszyłam takie tematyczne króliczki:
Wykrój znalazłam w Google, ale chyba jest powszechnie używany, bo widziałam wcześniej takie same maskotki. Temu w paski zmniejszyłam kokardę, ale już po zrobieniu zdjęć. Królik w kwiatki zostaje u nas, resztę zabiorę na kiermasz.
wszystkie razem
Na tegoroczne święta zrobiłam jeszcze jajo z koronką (styropianowe):
Gdybyście chcieli takie mieć, to materiałową część można przykleić klejem Tacky (coś jak Wikol).
Znalazłam w czeluściach komputera zdjęcie sznura szydełkowo - koralikowego:
Wzór pochodzi z tego bloga (nr 24). Coś dawno nie robiłam sznurów, chyba pora to nadrobić ;).
Pozdrawiam :).
środa, 28 marca 2018
Sowia poducha
Hej :).
Doczytałam w regulaminie Szuflady, że teraz można zgłaszać na wyzwania po kilka prac (kiedyś, jak często brałam w nich udział można było tylko po jednej), więc stworzyłam jeszcze poduszkę z głową sowy:
Sowę namalowałam farbami akrylowymi na surówce lnianej.
A tak prezentuje się na fotelu:
Płótno zostało kupione przez moją prababcię jeszcze za PRLu. Niestety, zmarła jakiś czas temu, więc trafiło do mnie. Od początku myślałam, że uszyję z niego jakąś poduszkę, ale do zabrania się do roboty natchneło mnie wyzwanie.
Swoją drogą ciekawe, czemu surówka lniana ma specyficzny zapach nawet po upraniu.
I jeszcze kilka zdjęć z procesu produkcyjnego (xD):
Zgłaszam ją również do Art Piaskownicy.
Doczytałam w regulaminie Szuflady, że teraz można zgłaszać na wyzwania po kilka prac (kiedyś, jak często brałam w nich udział można było tylko po jednej), więc stworzyłam jeszcze poduszkę z głową sowy:
Sowę namalowałam farbami akrylowymi na surówce lnianej.
A tak prezentuje się na fotelu:
Płótno zostało kupione przez moją prababcię jeszcze za PRLu. Niestety, zmarła jakiś czas temu, więc trafiło do mnie. Od początku myślałam, że uszyję z niego jakąś poduszkę, ale do zabrania się do roboty natchneło mnie wyzwanie.
Swoją drogą ciekawe, czemu surówka lniana ma specyficzny zapach nawet po upraniu.
I jeszcze kilka zdjęć z procesu produkcyjnego (xD):
na ostatnim zdjęciu załapał się mój Łucznik 884
Jak już wspomniałam, praca bierze udział w wyzwaniu "Wabi sabi" w Szufladzie.
Wydaje
mi się, że jako stara, surowa rzecz w kolorach natury, uratowana przed
wyrzuceniem na śmietnik dobrze wpisuje się w temat.
Zgłaszam ją również do Art Piaskownicy.
Pozdrawiam :).
poniedziałek, 26 marca 2018
Ogrodniczki
Hej! :)
Od jakiegoś czasu chciałam stać się posiadaczką ogrodniczek, ale stwierdziłam, że po co tyle za nie płacić, skoro można zrobić samemu :D. Wyciągnęłem z szafy spodenki kupione kiedyś w używanej odzieży (zwykłe szorty), tkaninę, gumę, przełączyłam mózg na wyższe obroty i udało mi się wykombinować coś takiego (pomysł jest mój od początku do końca):
Przy przeglądaniu zdjęć zobaczyłam, że mogłam uprasować ten materiał w zwierzątka do zdjęć (to tkanina, więc się gniecie), ale cicho, nikt nie zauważy xD.
Możecie sobie przypomnieć, jak wyglądam, chociaż nie wiem czem, ale zawsze źle wyglądam na zdjęciach i mam jakieś głupie miny :P.
Jestem zadowolona z efektu, w lecie na pewno będę je nosić :D.
Dużo kupuję w używanej odzieży i czasem nachodzą mnie refleksje na temat osób, do których kiedyś należały te rzeczy. Kim są? Czemu wrzuciły ubranie do pojemnika? Bluzka czy spodnie prawdopodobnie dużo by nam powiedziały, gdyby mogły.
Wydaje mi się, że używana odzież i jej przeróbki dobrze wpisują się w klimaty wabi sabi jako rzeczy z historią, którym daje się nowe życie, więc zgłaszam pracę na wyzwanie Szuflady:
A jako gratis widziany dzisiaj wiosenny szpak:
Pozdrawiam wyzwaniowo :)
Od jakiegoś czasu chciałam stać się posiadaczką ogrodniczek, ale stwierdziłam, że po co tyle za nie płacić, skoro można zrobić samemu :D. Wyciągnęłem z szafy spodenki kupione kiedyś w używanej odzieży (zwykłe szorty), tkaninę, gumę, przełączyłam mózg na wyższe obroty i udało mi się wykombinować coś takiego (pomysł jest mój od początku do końca):
Przy przeglądaniu zdjęć zobaczyłam, że mogłam uprasować ten materiał w zwierzątka do zdjęć (to tkanina, więc się gniecie), ale cicho, nikt nie zauważy xD.
Możecie sobie przypomnieć, jak wyglądam, chociaż nie wiem czem, ale zawsze źle wyglądam na zdjęciach i mam jakieś głupie miny :P.
Jestem zadowolona z efektu, w lecie na pewno będę je nosić :D.
Dużo kupuję w używanej odzieży i czasem nachodzą mnie refleksje na temat osób, do których kiedyś należały te rzeczy. Kim są? Czemu wrzuciły ubranie do pojemnika? Bluzka czy spodnie prawdopodobnie dużo by nam powiedziały, gdyby mogły.
Wydaje mi się, że używana odzież i jej przeróbki dobrze wpisują się w klimaty wabi sabi jako rzeczy z historią, którym daje się nowe życie, więc zgłaszam pracę na wyzwanie Szuflady:
A jako gratis widziany dzisiaj wiosenny szpak:
Pozdrawiam wyzwaniowo :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































