poniedziałek, 16 marca 2015

Obrzydliwie różowa zatyczkowa sowa

Hej :).
Przed Państwem obrzydliwie słodka zatyczka do telefonu w kształcie sowy ;) :




Jeszcze nie wiem, co z nią zrobię, bo ja na pewno nie będę jej używać :P. No ale przynajmniej mogłam przetestować próbkę pastelowej różowej Fimo.

Obrzydliwą zatyczkę zgłaszam na wyzwanie "Przez różowe okulary" w Szufladzie:


---------------------------------------

Mam dowód na to, że piątek trzynastego nie musi być pechowy. Zobaczcie w co przemieniło się moje Tamagotchi:


Czekałam na to 8 lat (oczywiście z przerwami)! Osoby, które nie wiedzą o co chodzi, odsyłam do poprzedniego posta. Ewentualnych zaglądaczy zastanawiających się czemu w jeden z guzików wbita jest szpilka też tam zapraszam ;).
Nie uważacie, że jest uroczy (a właściwie ona, bo to dziewczynka)? :)
 

A te dwa zdjęcia mnie rozwalają:


 Pipotchi w makijażu


Pipotchi w peruce

Ponawiam jeszcze moje pytanie (specjalnie umieściłam je w jednym poście z pracą wyznaniową, żeby więcej osób to przeczytało): czy ma ktoś Tamagotchi (lub jego dziecko ma ;)) do odsprzedania lub wymiany? Najbardziej interesują mnie wersje Connection V3, V4 oraz V4,5, a tak zupełnie najbardziej to V4. Oczywiście musi działać ;). Zainteresowanych proszę o napisanie na maila sowiagaleria@gmail.com lub komentarz pod tym postem.
Możecie się śmiać, że jestem dziecinna, ale ja i tak nie przestane się nimi bawić, za fajne są ;).

I jeszcze na koniec kawał, który ostatnio opowiedziała mi Bubbleworld. Tak mi się spodobał, że po prostu musiałam go tu napisać:
Dlaczego tasiemiec Grzegorza nie pójdzie do nieba?
Bo żyje w GRZECHU.

Miłego wieczoru!

czwartek, 12 marca 2015

Pipitochi i Tamagotchi

Hej :).
Buu, Kreatywny Kufer nie poznał się na moim pędraku. Tak to jest z genialnymi artystami, nikt ich nie rozumie :P.
Pamiętacie jak pisałam, że ostatnio reaktywowałam moje Tamagotchi? Jeszcze nie zdążyły mi się znudzić i nadal się nimi bawię. Oto dowód:


 To po lewej to V4,5, a po prawej V3. To, co wystaje z guzika białego to zwykła szpilka. Skąd się tu wzięła i po co? Otóż to Tamagotchi ma od około sześciu lat (tak, takich ludzkich) oderwany guzik i żeby móc go używać, nadziałam go na szpilkę. Nie jest to idealne rozwiązanie, bo dosyć często trzeba ją poprawiać, ale nic lepszego nie wymyśliłam, bo guzik jest tak krótki, ze nie można używać go samego. To starsze było w zielone koniczynki, ale się starły. Na obu wersjach miałam już prawie wszystkie zwierzaki, ale jak na złość nigdy nie trafił mi się najfajniejszy - Pipotchi (występuje tylko na V3, gdzie sterowanie tym, jaki nam się trafi jest praktycznie niemożliwe). Podoba mi się, ponieważ przypomina sowę. Na pocieszenie zrobiłam sobie na krośnie naszyjnik z jego podobizną:


Wzorowałam się na pikselowatym obrazku znalezionym tutaj.

Coś mi się wydaje, że moje V3 już niedługo przestanie działać, ten guzik jest tak rozdziubdziany przez szpilkę, ze może się rozpaść i co ja wtedy zrobię, fajniej jest mieć dwa, bo wtedy można swatać je ze sobą. W sklepach stacjonarnych już dawno ich nie ma. Szukałam w internecie i nie ma żadnych sensownych ofert w Polsce, a zagraniczne używane kosztują tyle, ile u nas kosztowały nowe... Interesują mnie V3, V4 i V4,5, dalsze wersje mniej, bo nie będę mogła ich łączyć z moim nowszym, zwłaszcza V4, bo go jeszcze nigdy nie miałam. Jeśli ktoś chciałby pozbyć się swojego, to niech napisze w komentarzu lub na maila sowiagaleria@gmail.com, bardzo chętnie się wymienię, np. moje prace lub półfabrykaty za Tama :).

Miłego wieczoru!

poniedziałek, 9 marca 2015

Moje zabawy z beaded balls'ami i Ciuchowisko

Hej :).
Od czwartku po południu do niedzieli wieczorem byłam z rodzicami w górach na nartach, bo wcześniej nie udało nam się pojechać (w tym roku miałam ferie w pierwszym terminie, a wtedy nie mogłam). Spodziewajcie się paru zdjęć i słów na ten temat w jednym z następnych postów.
Jakiś czas temu nauczyłam się beaded balls'ów i dzisiaj pierwszy raz postanowiłam pokombinować z wzorem (postaram się wstawić zdjęcia tych wcześniejszych). Zasiadłam przy biurku w towarzystwie białych i czarnych matowych koralików, a następnie wykombinowałam coś takiego:




Razem z zewnętrznymi koralikami kulka ma coś około 1,5 cm średnicy. Podczas robienia pierwszej połówki nie zapisywałam sobie nic, więc jestem zadowolona, że udało mi się zrobić drugą taką samą. Wszystkie cztery elementy (dwa białe i dwa czarne) maja identyczny układ koralików. Jeśli są jacyś chętni na wzór, to mogę go rozpisać :).

Biorę udział w akcji Ciuchowisko w Warszawie, po więcej informacji zapraszam tutaj, jak ktoś z Was będzie, to dajcie znać, żebym wiedziała kogo szukać ;).

Kuliste pozdrowienia od beaded balls'a! :P

środa, 4 marca 2015

Sutasz z jeleniem

Hej :).
Zapisałam się na kiermasz (będzie pod koniec marca), wiec spodziewajcie się postów ze zdjęciami rzeczy, które będę wystawiała, a na koniec relacji z samego kiermaszu. Z projektu przelewającego się przez ocean jedna rzecz jest już prawie gotowa, wiec o niej też niedługo będzie. :)

Oto tytułowy bohater:



Szczerze powiedziawszy szkoda mi kasy na kamienie (taak, nie ma to jak szczerość xD), dlatego używam do sutaszu kaboszonów z modeliny lub szklanych. Zresztą na kamieniach się w ogóle nie znam, więc nawet nie wiem ile powinny kosztować i jakby sklep ich nie podpisał, to musiałabym sprawdzać na fakturze co to :P.
Naszyjnik bardzo spodobał się mojej babci, więc został przez nią przygarnięty (na razie nie dorobił się jeszcze łańcuszka, ale pracę trwają - nie będzie to taki zwykły łańcuszek), chociaż chyba zrobię jeszcze jeden taki sam (specjalnie zamówiłam ostatnio kolejny taki kaboszon), bo chcę mieć też jakąś poważniejszą biżuterię. Babciu, opiekuj się nim dobrze! ;)

Ostatnio przyszło mi do głowy zdanie, które bardzo mnie rozbawiło: Tasiemiec uzbroił się w cierpliwość. Hmm, mam nadzieję, że uważaliście na lekcjach biologii ;).

Jeleń z kaboszonu pozdrawia Was serdecznie, a co! :).

niedziela, 1 marca 2015

Bransoletka millefiori i uszatki

Hej :).
Miałam dodać tę bransoletkę jutro, ale chcąc się pochwalić obserwacją uszatek dodaję go już dzisiaj :). Najpierw bransoletka:


Do zrobienia koralików użyłam techniki millefiori. Powstała przy okazji pierścionka z mózgiem, który pokazywałam w poprzednim poście, bo postanowiłam wykorzystać cały bloczek spiralkę (to ten z czarną obwódką). Zielony od zewnątrz dorobiłam specjalnie w tym celu ;).

Na ręce:



A teraz parę s(ł)ów o uszatkach:
Pamiętacie post o wypluwkach? Wspominałam tam też o uszatkach na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Wtedy nie udało mi się ich zobaczyć, ale byłam tam też dzisiaj na zorganizowanej wycieczce STOPu i były! Dwie sowy siedziały w koronie drzewa, ale były na tyle schowane, że ktoś wypatrzył je dlatego, że jedna z nich się poruszyła (chyba, nie jestem pewna, bo to nie byłam ja :)). Zdjęcie, na którym otoczyłam uszatkę czerwoną obwódką:


Na razie w swoim życiu widziałam cztery gatunki sów: wyżej wspomniane uszatki, puszczyki zwyczajne, płomykówkę i puszczyka uralskiego. Jeśli Was to interesuje, to mogę napisać gdzie. Mam nadzieję, że na tym ta lista się nie zakończy :).

Miłego wieczoru!

sobota, 28 lutego 2015

Mózg millefiori

Hej :).
Byłam wczoraj w Galerii Mokotów, bo mam kartę prezentową do Empiku, a w tym przy stacji metra Centrum nie ma teraz praktycznie żadnego wyboru modelin (tu zresztą też nie było ich dużo, ale przynajmniej zdobyłam dwa pilnie potrzebne kolory). W tym samym centrum handlowym mama kupiła mi kolejną par trampek, tym razem czarne slip ony. Nie rozumiem po co ludzie kupują je w Vansie, skoro moim zdaniem lepiej mieć więcej par tańszych trampek, zwłaszcza do malowania. Mają tak dużą powierzchnię z przodu bez szwów i sznurówek, że pewnie będę miała kłopot, żeby się zdecydować na wzór ;).
Oto mózg (cóż za niespodzianka, mózg na moim blogu ;)) wyklejany plastrami millefiori imitującymi zwoje i móżdżek (on akurat powstał z odpadków po wałkach - zwojach):



 I jako pierścionek:



------------------------------------------------------

Lubię oglądać różne śmieszne filmiki z udziałem zwierząt. Jeśli wy też, to polecam te:





A dla miłośników ciekawych zachowań zwierząt filmik pokazujacy jak wąż jajożer pożera jajo.

Miłego wieczoru! :)

środa, 25 lutego 2015

Modułowa kaczka

Hej :).
Tak to jest ta rzecz na zamówienie, o której wspominałam wcześniej ;). Zazwyczaj robię w ten sposób łabędzie, ale tym razem zostałam poproszona o zdobienie kaczki na prezent. Zdecydowałam się na samca krzyżówki, bo jest ładny i akurat miałam kolory na niego.



Kaczka powstała z modułów 1/32. Przerobiłam nieco moją wersję wzoru na łabędzia (na 20 modułów w podstawie) zwiększając skrzydła, a zmniejszając ogon. Podstawa ma 5,5 cm średnicy, a szerokość skrzydeł w najszerszym miejscu (patrząc od przodu) to tak na oko 7 cm.
Jak będę wiedziała, to napiszę czy kaczka się spodobała :).
Teraz rozpoczęty jest przelewający się przez ocean projekt (tak, nie przeczytaliście źle!). Spokojnie, wszystko wyjaśnię w swoim czasie ;).
Do następnego posta!