środa, 4 lipca 2018

Spódnica Królowej Nocy i glany Al Capone

Hej :).

Niedawno postawiłam sobie zadanie, żeby stworzyć prezent urodzinowy dla koleżanki (zresztą ja zawsze sama robię prezenty). Miało być czarno i mrocznie, ale nie za bardzo. Ostatecznie powstała taka spódnica:


 Nazwałam ją Spódnica Królowej Nocy. Ciekawa nazwa musi być, a jakże :D.



Tym razem farby Fevicryl. Oczywiście jest odporna na pranie. Technika zrobienia księżyców niech pozostanie tajemnicą :P. Te szare ślady na zdjęciu to prześwitująca warstwa spódnicy (kolejna musiała się podwinąć jak robiłam zdjęcia), nie plama. Gładkie ubranko oczywiście ze szmateksu :D.

zadowolona ze spódnicy Królowa Nocy

Powstała jeszcze druga wersja, tym razem na sprzedaż (zamierzam się wystawić na Vinted):


Jak już założę tam konto, to podam link, gdyby ktoś był chętny na przykład na tę drugą spódnicę :D.

Zgłaszam spódnice (jeśli można jako komplet to obie, a jeśli nie to pierwszą) na wyzwanie "Barok" w Art Piaskownicy (rzeczy w klimacie gotyckim wpisują się dobrze również w barok):

http://art-piaskownica.blogspot.com/2018/06/style-barok.html

------------------------------------

Kupiłam sobie nowe glany, tym razem niskie Steele Al Capone (model 112):



Oczywiście ja to ja, musiałam coś do nich dodać, więc uszyłam na maszynie skrzydełka nietoperza:



Zrobiłam je ze złożonego podwójnie grubego skaju. Pani w pasmanterii ostrzegała mnie, że stopka się może ślizgać przy szyciu, ale nie było żadnego problemu (używałam normalnej igły 90, nie do skóry). One są tylko założone na sznurowadła, więc bez problemu można je zdjąć :). Uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że planuję też duże, do glanów dziesiątek :D.

Jak jechałam dzisiaj metrem w Steelach, to jakiś facet spojrzał się na moje nogi z obrzydzeniem xD. To prawda, że są dość specyficzne, ale to dobrze, między innymi dlatego je wzięłam :D.

Jakoś mrocznie tu dzisiaj, chyba blog zmienił się na chwilę w "Gotycką Galerię", bo sów brak (bez obaw, pojawią się tu niedługo ;)).

Gotyckie pozdrowienia :D!

sobota, 30 czerwca 2018

W kolorach safari

Hej :).

Dzisiaj miało nie być posta, ale zobaczyłam, że na wyzwanie DIY Safari zostało zgłoszone tylko 9 prac, a zgodnie z regulaminem w takim przypadku nagroda jest przesuwana na kolejne (szkoda by było, żeby tak się stało), więc zgłaszam bransoletkę w kolorach kojarzących się z safari: płowej trawy, wypłowiałej zieleni i brązu w kolorze sierści. Myślę, że pasowałaby w sam raz do stroju podróżnika podziwiającego tamtejsze zwierzęta.
Nie bijcie mnie za szczerość, proszę ;).


Bransoletka powstała z muliny. Wygląda jak warkoczyk, ale ten wzór robi się zupełnie inaczej, wykorzystując supełki typowe dla bransoletek przyjaźni (w tym wypadku tylko prawy i lewy) :).


 Zapięcie typu makrama (są bardzo wygodne w zakładaniu i zdejmowaniu):


http://diytozts.blogspot.com/2018/06/32-wyzwanie-safari.html


Sponsorem jest sklep Elemenciki.pl.

Mulinowe pozdrowienia!

piątek, 29 czerwca 2018

Maszynka do makaronu i totalna improwizacja

Hej :).

Tak, to znowu ja, prawie nikt jeszcze nie przeczytał ostatniego posta, ale muszę się wyrobić z wyzwaniami do jutra, a poza tym sa wakacje i mam co publikować ;).

Poprosiłam dziadków, żeby mi kupili w prezencie maszynkę do makaronu i teraz testuję nową zabawkę ;). Jako jedną z pierwszych rzeczy spróbowałam zrobić Skinner Blend (cieniowany arkusz), a podczas zastanawiania się nad jego zastosowaniem, w głowie pojawił mi się mglisty zarys rajskiego ptaka. Kolor arkusza robiłam pod wyzwanie Szuflady (i różu nie byłoby mi szkoda, gdyby coś nie wyszło, to drugi powód, ale cicho xD), a w przypływie ułańskiej fantazji zwinęłam go w skrzydełka. Dalej trzeba było dodać oliwkowy, stąd korpus w takim kolorze. Zobaczcie sami, co wyszło:




 Użyłam mas Fimo Classic.



 Tu możecie zobaczyć rozmiar modeliniaka:


Jeszcze nie wiem, do czego go wykorzystam, zastanawiałam się nad naszyjnikiem, ale może do głowy przyjdzie mi coś lepszego.

On się wydaje bardzo delikatny, ale masy polimerowe (nie modeliny dla dzieci, bo to co innego) są naprawdę mocne i cienkie arkusiki wyginają się, zamiast się łamać, po czym wracają do pierwotnego kształtu. To świetne tworzywo, szkoda, że tak mało popularne w Polsce (przez to też dystrybutor przestał sprowadzać masy Sculpey, moje ulubione :( ).

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2018/06/wyzwanie-czerwcowe.html

Do zobaczenia w następnym poście!

czwartek, 28 czerwca 2018

Mój nowy przyjaciel

Hej :).

Wiem, że post dopiero co był, ale muszę trochę nadgonić wstawianie prac na wyzwania ;).

Jak już wspominałam w ostatnim poście z naszyjnikiem, bardzo chciałabym mieć kameleona, a nie bardzo mogę, co skłoniło mnie do produkcji "zamienników". Oto wspomniany w tytule nowy przyjaciel:



 Ogonek można wyprostować:


 Jak również owinąć go wokół palca lub gałązki:


 Biedny kami zestresował się nowym otoczeniem, więc przycupnął na mojej dłoni.


Sympatycznie mu patrzy z oczu, prawda?


Tu już, trochę bardziej ośmielony, zabrał się za zwiedzanie mieszkania.


Spodobało mu się siedzenie na orchidei. Wygląda na to, że widok zieleni obudził ukryte w nim geny prawdziwego kameleona.
Super, mam prawdziwego kameleona! Ale zaraz, przecież on zamiast zwierzęcych wnętrzności ma w środku... no właśnie, co? Zachęcam do zgadywania, jaka to technika (a właciwie dwie) i  czego użyłam, niedługo zaktualizuję post i wszystko będzie jasne (na razie specjalnie powstrzymam się od dodania etykiety z nazwą techniki) ;). Moja mama na początku myslała, że jest zrobiony z gumy (nie, nie jest xD).

Kameleon oczywiście zmierza swoim cudacznym krokiem na wyzwanie "Safari" na blogu DIY:

http://diytozts.blogspot.com/2018/06/32-wyzwanie-safari.html


którego sponsorem jest sklep elemenciki.pl.

Pozdrowienia prosto z Polski - krainy kameleonów xD.

------------------------------------

Edit 30.06:

Zagadka została rozwiązana, więc napiszę parę słów na temat sposobu wykonania zwierzaka. Kameleon jest uszyty na maszynie i pomalowany farbami akrylowymi. Wiem, że oczy z guzików trochę go zdradziły ;). W środku ogona znajduje się puchaty drucik (one się chyba nazywają druciki kreatywne), który przewlekłam przez całe jego ciało, żeby nie wypadł (jest wypchane, więc w ogóle go nie czuć).
Już jakiś czas temu wymyśliłam sposób na jego stworzenie i wykrój (składa się z 10 kawałków materiału i jest zrobiony takim sposobem jak tildy), ale moja rozklekotana maszyna do szycia (Łucznik 884) całkowicie odmówiła mi posłuszeństwa. Już mieliśmy ją zawieźć do serwisu, jednak okazało się, że da się ją tak ustawić, żeby jako tako szyła na małej prędkości, więc w końcu nie pojechaliśmy, bo i tak zbieram się do kupna nowej. Zastanawiam się między maszyną Brother F420 a maszynohafciarką Brother M280D, jeżeli ktoś z Was miał którąś z nich to chętnie poznam opinię. Pojadę jeszcze na testy do sklepu i popytam się obsługi. Jak już kupię, to na pewno napiszę na jej temat parę słów :).

No, chyba nie wypada nie napisać zakończenia posta, więc zostajecie pozdrowieni ponownie :P.

środa, 27 czerwca 2018

Naszyjnik kameleon

Hej :).

Na pewno już kiedyś wspominałam, że chciałabym mieć kameleona, więc żeby mieć chociaż namiastkę posiadania tego uroczego zwierzaka, zrobiłam taki oto naszyjnik:



 Wykorzystałam masę polimerową Premo! Sculpey i suche pastele.

Kameleon jest do góry nogami, bo miałam taką ułańską fantazję :P (i w drugą strone byłby nienaturalnie wygięty przy takim sposobie mocowania ogniwek).


Jako, że Afryka to królestwo kameleonów, zgłaszam moją pracę na wyzwanie "Safari" (one naprawdę tam występują, tylko większe zwierzęta bardziej rzucają się w oczy).

http://diytozts.blogspot.com/2018/06/32-wyzwanie-safari.html

Sponsorem wyzwania jest sklep Elemenciki.pl.


Miłego wieczoru!

PS: To nie ostatni kameleon, który się tu pojawi w najblizszym czasie :D.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Caribena versicolor

Hej :).

Moja koleżanka jest zafascynowana pająkami, a że miała wczoraj urodziny, zrobiłam jej tematyczny prezent:



To Caribena versicolor, ptasznik nadrzewny, popularny (jak na pajaka) jako zwierzątko domowe.



 Naszyjnik jest zrobiony na metalowej bazie z masy Premo! Sculpey z dodatkiem pigmentów metalicznych i suchych pasteli.

Uroczy, prawda? :D


Pajączek, jako prezent urodzinowy, leci straszyć ludzi na wyzwaniu na blogu Studio75:

http://studio75pl.blogspot.com/2018/06/wyzwanie-5-urodziny-challenge-5-birthday.html

 60 prac scrapbookingowych, a tu nagle nie wiadomo skąd modelina i jeszcze do tego pająk xD.
A z uwagi na błękitny głowotułow zgłaszam go także na wyzwanie Gościnnej projektantki w Szufladzie:

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2018/06/wyzwanie-goscinnej-projektantki-w.html

Niech moc pająków będzie z Wami! :D

sobota, 23 czerwca 2018

Jack Skellington

Hej :).

Dzisiaj trzecia część mulinowej serii, bransoletka z Jackiem Skellingtonem (to bohater animowanego filmu "The nightmare before Christmas"):






Tym razem wzór autorski (po zrobieniu znalazłam podobne, ale coś takiego samo się nasuwa, jest dosć oczywisty), technika alpha pattern. Zapięcie to wodoodporna dwurzędowa makrama (teraz widzę, że jedna z nich obróciła się i widać jej tył :P).

Pracę oczywiście zgłaszam na wyzwanie "Supełki" w Art - Piaskownicy:

https://art-piaskownica.blogspot.com/2018/05/techniki-supelki.html

Pozdrawiam :).