Hej ;)
Chociaż słodycze lepię rzadko, postanowiłam spróbować swoich sił w torcikach (to moja pierwsza próba). Żeby nie było za nudno, jeden z nich został pocieniowany pastelem i zaopatrzyłam go w skrzydełka. Kropki namalowałam farbą akrylową.
Po raz pierwszy również próbowałam zrobić cieknącą polewę (nie mam zielonego pojęcia czemu jest taka ciemna, fimo liquid pomieszałam z farbą w kolorze ultramaryny, a nie granatowym xD).
Chyba nie jest jakoś bardzo źle? Powstało też trochę zawieszek i koralików czaszek (dla porównania: karabińczyk widoczny na zdjęciu ma wielkość 10 lub 12 mm, nie pamiętam ;)).
No nie. Nie wiem czemu ale na zdjęciach wyglądają dużo gorzej niż w rzeczywistości :(.
Co o tym wszystkim sadzicie?
PS: Niedługo zamierzam zorganizować konkurs więc śledźcie uważnie bloga ;).
wtorek, 15 kwietnia 2014
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Kartki (NIE wielkanocne ;))
Hej ;)
Tym razem chciałabym Wam pokazać kartki, które zrobiłam dla mojej babci. Nie są skomplikowane i wymyślne, ale babci się podobały ;). Wpadłam na taki pomysł, ponieważ babcia potrzebowała dwóch kartek imieninowych, a w sklepach nie było żadnych ładnych. To nie był koniec moich zmagań z kartkami. Zrobiłam jeszcze trzy wielkanocne, jednak były takie proste, zwykłe i nudne więc nie będę ich tu pokazywać. Poza tym są jeszcze trzy kartki "uniwersalne", które pokażę kiedy indziej :).
Tym razem chciałabym Wam pokazać kartki, które zrobiłam dla mojej babci. Nie są skomplikowane i wymyślne, ale babci się podobały ;). Wpadłam na taki pomysł, ponieważ babcia potrzebowała dwóch kartek imieninowych, a w sklepach nie było żadnych ładnych. To nie był koniec moich zmagań z kartkami. Zrobiłam jeszcze trzy wielkanocne, jednak były takie proste, zwykłe i nudne więc nie będę ich tu pokazywać. Poza tym są jeszcze trzy kartki "uniwersalne", które pokażę kiedy indziej :).
Pierwsza - mniej oficjalna; niebieskie kwiatki zrobiłam z silk clay:
Druga - bardziej oficjalna; kokardka jest narysowana cienkopisem i pokolorowana kredkami,a napis wydrukowany na domowej drukarce (nie zamierzam zaopatrywać się w stemple, bo raczej nie zamierzam robić dużo kartek:
Pozdrawiam i życzę miłego wtorku ;)
piątek, 11 kwietnia 2014
Samara Morgan oraz candy u Hamserci i Białej Lukrecji
Hej ;)
Dzisiaj przedstawiam Wam Samarę Morgan (postać z bardzo znanego horroru "The Ring") w wersji naszyjnika. Wiem, ze ma nieproporcjonalnie dużą głowę. To dlatego, że jakoś tak mi się bardziej podoba (wszystkie lepione czy rysowane przeze mnie postacie ludzi/ ludziopodobnych stworów mają za dużą głowę). Od razu zastrzegam, że zawieszka do naszyjnika NIE jest brudna. Przypudrowałam jej trochę sukienkę czarnym pastelem, bo w rzeczywistości (w sensie w filmie :D) Samara jest brudna ;). W razie gdyby ktoś nie wiedział jak wygląda ta filmowa: <klik>
Powstała jeszcze miniaturowa Samara (później wykorzystałam ją jako zawieszkę do bransoletki ale nie mam zdjęcia :))
.
A tu ja w wersji nieco przypominającej Samarę (też mam takie długie włosy jak ona :)) :
Nie wiem czy kogokolwiek to interesuje ale sukienkę mam stąd .
Jeśli chcecie mogę dodać osobny post z jej zdjęciami ;).
A poza tym zapraszam na candy u Hamsterci i Białej Lukrecji . Do wygrania dużo fajnych przydasi :).
Pozdrawiam ;)
Dzisiaj przedstawiam Wam Samarę Morgan (postać z bardzo znanego horroru "The Ring") w wersji naszyjnika. Wiem, ze ma nieproporcjonalnie dużą głowę. To dlatego, że jakoś tak mi się bardziej podoba (wszystkie lepione czy rysowane przeze mnie postacie ludzi/ ludziopodobnych stworów mają za dużą głowę). Od razu zastrzegam, że zawieszka do naszyjnika NIE jest brudna. Przypudrowałam jej trochę sukienkę czarnym pastelem, bo w rzeczywistości (w sensie w filmie :D) Samara jest brudna ;). W razie gdyby ktoś nie wiedział jak wygląda ta filmowa: <klik>
Powstała jeszcze miniaturowa Samara (później wykorzystałam ją jako zawieszkę do bransoletki ale nie mam zdjęcia :))
.
A tu ja w wersji nieco przypominającej Samarę (też mam takie długie włosy jak ona :)) :
Nie wiem czy kogokolwiek to interesuje ale sukienkę mam stąd .
Jeśli chcecie mogę dodać osobny post z jej zdjęciami ;).
A poza tym zapraszam na candy u Hamsterci i Białej Lukrecji . Do wygrania dużo fajnych przydasi :).
Pozdrawiam ;)
niedziela, 6 kwietnia 2014
Malowane trampki
Hej ;)
Do napisania tego posta przymierzałam się trochę czasu ale wreszcie jest ;).
Parę miesięcy temu kupiłam w obuwniczym trampki podobne do Vansów (za 40 złotych ;)). Spodobał mi się ich kolor i szukałam kolejnych butów do pomalowania (te pomalowane wcześniej też powinny się niedługo pojawić). Najpierw przyczepiłam im ćwieki od zewnętrznej strony.
Po jakimś czasie stwierdziłam, że to za mało i dodałam ćwieki jeszcze od wewnętrznej. Wtedy zaczął mnie razić łysy czubek i zaczęłam się zastanawiać co na nim namalować. W końcu stanęło na "zaciekach" i żeby lepiej pasowało wymieniłam sznurowadła na czarne.
Do ich pomalowania użyłam czarnej akrylowej farby Fevicryl (farby akrylowe po wyschnięciu stają się wodoodporne). Samo malowanie zajęło mi niecałe pół godziny i jestem zadowolona z efektu :).
Do napisania tego posta przymierzałam się trochę czasu ale wreszcie jest ;).
Parę miesięcy temu kupiłam w obuwniczym trampki podobne do Vansów (za 40 złotych ;)). Spodobał mi się ich kolor i szukałam kolejnych butów do pomalowania (te pomalowane wcześniej też powinny się niedługo pojawić). Najpierw przyczepiłam im ćwieki od zewnętrznej strony.
Po jakimś czasie stwierdziłam, że to za mało i dodałam ćwieki jeszcze od wewnętrznej. Wtedy zaczął mnie razić łysy czubek i zaczęłam się zastanawiać co na nim namalować. W końcu stanęło na "zaciekach" i żeby lepiej pasowało wymieniłam sznurowadła na czarne.
Do ich pomalowania użyłam czarnej akrylowej farby Fevicryl (farby akrylowe po wyschnięciu stają się wodoodporne). Samo malowanie zajęło mi niecałe pół godziny i jestem zadowolona z efektu :).
na moich nogach ;)
i jeszcze ich zdjęcie po dodaniu ćwieków od zewnętrznej (a przed malowaniem):
Różnica jest całkiem spora i wyglądają jak kompletnie inne buty ;)
Pozdrawiam :)
sobota, 5 kwietnia 2014
Jak uratowałam torbę przy pomocy trzech ćwieków ;)
Dawno nie pisałam (nie licząc dodanego przed chwilą posta o Liebster Blog Award, ale on jest nudny i i tak pewnie nikt go nie przeczyta...xD Nie miałam nawet możliwości wstawienia jakiegoś zdjęcia mojej pracy, bo siedzę dzisiaj przy innym komputerze niż zazwyczaj a na tamtym są pozapisywane zdjęcia [nie licząc poniższych świeżo zgranych z aparatu :P]
Wracając do tematu, jakieś pół roku temu moja mama wypatrzyła w TkMaxx torbę, o której dzisiaj piszę (wiedziała, że muszę sobie kupić nową torbę, bo moja dotychczasowa już nieźle wyblakła). Nie chciała jej kupować zanim ją zobaczę, bo bała się, że nie będzie mi się podobać no i do wyboru były trzy kolory: biały, rózowy i zielono-miętowy). Zastanawiałam się między miętowo-zieloną a białą i w końcu po długich rozważaniach wybrałam białą.
Używam jej bardzo często. Niestety kiedy nosiło się w niej mało rzeczy to zginała się ciągle w jednym i tym samym miejscu i zaczęła tam pękać. Zaczęłam się zastanawiać co z tym fantem zrobić. Od razu pomyślałam o ćwiekach, ale miałam nadzieję, ze przyjdzie mi do głowy jakiś lepszy pomysł.
Pomysł nie chciał przyjść, więc ostatecznie stanęło na ćwiekach. Trochę ciężko było je przyczepić, bo tworzywo, z którego jest uszyta torba jest bardzo grube i sztywne (jest grubsze i sztywniejsze od skóry, z której szyje się glany xD). Ćwieki pochodzą z wymianki z Paulą . Dzięki "usztywnieniu' torba nie zgina się teraz w żadnym miejscu :).
Wracając do tematu, jakieś pół roku temu moja mama wypatrzyła w TkMaxx torbę, o której dzisiaj piszę (wiedziała, że muszę sobie kupić nową torbę, bo moja dotychczasowa już nieźle wyblakła). Nie chciała jej kupować zanim ją zobaczę, bo bała się, że nie będzie mi się podobać no i do wyboru były trzy kolory: biały, rózowy i zielono-miętowy). Zastanawiałam się między miętowo-zieloną a białą i w końcu po długich rozważaniach wybrałam białą.
Używam jej bardzo często. Niestety kiedy nosiło się w niej mało rzeczy to zginała się ciągle w jednym i tym samym miejscu i zaczęła tam pękać. Zaczęłam się zastanawiać co z tym fantem zrobić. Od razu pomyślałam o ćwiekach, ale miałam nadzieję, ze przyjdzie mi do głowy jakiś lepszy pomysł.
Pomysł nie chciał przyjść, więc ostatecznie stanęło na ćwiekach. Trochę ciężko było je przyczepić, bo tworzywo, z którego jest uszyta torba jest bardzo grube i sztywne (jest grubsze i sztywniejsze od skóry, z której szyje się glany xD). Ćwieki pochodzą z wymianki z Paulą . Dzięki "usztywnieniu' torba nie zgina się teraz w żadnym miejscu :).
Liebster Blog Award po raz drugi
Hej ;)
Tym razem zostałam nominowana przez Aczulinkowe Wariacje . Nie będę tym razem nominować żadnych blogów, ponieważ jakoś teraz nie mam do tego głowy. Chociaż być może jak będę miała czas żeby poprzeglądać blogi różnych znanych i nieznanych mi osób to nominację się pojawią.
Przepraszam Aczulinkowe Wariacje , że dopiero teraz pojawił się ten post, ale kompletnie zapomniałam o Twojej nominacji :).
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli ;)
Tym razem zostałam nominowana przez Aczulinkowe Wariacje . Nie będę tym razem nominować żadnych blogów, ponieważ jakoś teraz nie mam do tego głowy. Chociaż być może jak będę miała czas żeby poprzeglądać blogi różnych znanych i nieznanych mi osób to nominację się pojawią.
Przepraszam Aczulinkowe Wariacje , że dopiero teraz pojawił się ten post, ale kompletnie zapomniałam o Twojej nominacji :).
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli ;)
wtorek, 1 kwietnia 2014
TUTORIAL 1 - Jak zrobić z modeliny wałek millefiori spiralkę
Hej ;)
Przybywam z obiecanym tutorialem w kategorii modelinowej. Zdjęcia nie są super piękne, bo zazwyczaj używam jako podkładki do lepienia niepotrzebnych broszurek i podczas robienia tego tutorialu nie miałam jednolitej kolorystycznie podkładki (już mam ;)). Nie chciałam, żeby kolor tła Was rozpraszał, więc przerobiłam je trochę w Gimpie. Doszłam do wniosku, że chyba nie muszę dokładnie "obramowywać" elementu, który jest istotny na zdjęciu, bo przecież chodzi o czytelność, a nie o ciekawe efekty :). Tutorial:
Co jest nam potrzebne:
*dwa kolory modeliny
*wałek (może być też dezodorant w sprayu; cokolwiek, co nadaje się do wałkowania)
*coś do cięcia (w moim przypadku nożyk introligatorski)
*jakaś podkładka lub jakakolwiek powierzchnia nadająca się do pracy
*opcjonalnie mokre chusteczki, miseczka z wodą i mydłem czy czego tam używacie żeby praca była czysta
1. Myjemy ręce; czyścimy powierzchnię do pracy, wałek (specjalnie zostawiłam na zdjęciu brudny żebyście się domyślili czym to grozi ;P) i nożyk
2. Bierzemy jednakowe ilości dwóch kolorów modeliny (polecam wziąć jeden kolor jasny, a drugi ciemny żeby spiralka była wyraźniejsza).
3. Rozwałkowujemy modelinę na cieniutkie placki (moje mają około pół milimetra grubości ale możecie spróbować z właściwie dowolną grubością mniejszą niż 2 milimetry). Pilnujemy, żeby placki miały idealnie taką samą grubość w każdym miejscu, bo inaczej spiralka wyjdzie zdeformowana.
4. Z pierwszego placka wycinamy prostokąt.
5. Prostokąt kładziemy na drugim placku...
6. ...i wycinamy z niego prostokąt tej samej wielkości.
8. Zaczynamy zawijać prostokąt wygładzonym bokiem do środka. Robimy to jak najściślej (w środku wałka nie może być powietrza).
Nie przejmujcie się tym, że boki powstającej spiralki są lekko nierówne, w tego typu wałkach końcówki z założenia idą na zmarnowanie lub do zrobienia koralików nataszy (jeśli chcecie to mogę dodać tutorial na koralik nataszy).
9. Wygładzamy końcową linie styku tak, żeby kolor ze środka (u mnie miętowy) nie był widoczny na zewnątrz (niestety gdzieś mi wcięło zdjęcie z tym etapem, jednak myślę, ze sami się domyślicie o co mi chodzi :)).
10: Mamy wałek!
11. Redukujemy wałek (czyli zmniejszamy go) tocząc go po podkładce. Nie ma sensu obcinać odkształcających się końcówek, bo po obcięciu odkształcą się znowu.
12. Odkrajamy brzydkie końcówki (i tu powinien pokazać się Wam właściwy wzorek)...
13. ...i kroimy wałek na plasterki o takiej grubości jakie nam potrzebne.
14. Plasterki wypiekamy w temperaturze zgodnej z zaleceniami producenta.
Jeśli chcemy mieć koraliki lub zawieszki to plasterki przekłuwamy przed wypieczeniem. Gdy wałek deformuje się Wam przy krojeniu, polecam włożyć go na parę minut do zamrażalnika.
Zdjęcia do tego tutoriala powstały przy okazji robienia koralika do bransoletki z tego posta. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach lub na maila sowiagaleria@gmail.com.
Mam nadzieję, że tutorial się przyda.
Pozdrawiam i życzę udanych żartów na prima aprilis :P.
PS: Nie, nie podłożyłam nikomu w ramach żartu ropuchy, o której mowa w ostatnim poście ;).
Przybywam z obiecanym tutorialem w kategorii modelinowej. Zdjęcia nie są super piękne, bo zazwyczaj używam jako podkładki do lepienia niepotrzebnych broszurek i podczas robienia tego tutorialu nie miałam jednolitej kolorystycznie podkładki (już mam ;)). Nie chciałam, żeby kolor tła Was rozpraszał, więc przerobiłam je trochę w Gimpie. Doszłam do wniosku, że chyba nie muszę dokładnie "obramowywać" elementu, który jest istotny na zdjęciu, bo przecież chodzi o czytelność, a nie o ciekawe efekty :). Tutorial:
Co jest nam potrzebne:
*dwa kolory modeliny
*wałek (może być też dezodorant w sprayu; cokolwiek, co nadaje się do wałkowania)
*coś do cięcia (w moim przypadku nożyk introligatorski)
*jakaś podkładka lub jakakolwiek powierzchnia nadająca się do pracy
*opcjonalnie mokre chusteczki, miseczka z wodą i mydłem czy czego tam używacie żeby praca była czysta
1. Myjemy ręce; czyścimy powierzchnię do pracy, wałek (specjalnie zostawiłam na zdjęciu brudny żebyście się domyślili czym to grozi ;P) i nożyk
2. Bierzemy jednakowe ilości dwóch kolorów modeliny (polecam wziąć jeden kolor jasny, a drugi ciemny żeby spiralka była wyraźniejsza).
3. Rozwałkowujemy modelinę na cieniutkie placki (moje mają około pół milimetra grubości ale możecie spróbować z właściwie dowolną grubością mniejszą niż 2 milimetry). Pilnujemy, żeby placki miały idealnie taką samą grubość w każdym miejscu, bo inaczej spiralka wyjdzie zdeformowana.
4. Z pierwszego placka wycinamy prostokąt.
5. Prostokąt kładziemy na drugim placku...
6. ...i wycinamy z niego prostokąt tej samej wielkości.
7. Wygładzamy ich linię styku na jednym z krótszych boków.
Nie przejmujcie się tym, że boki powstającej spiralki są lekko nierówne, w tego typu wałkach końcówki z założenia idą na zmarnowanie lub do zrobienia koralików nataszy (jeśli chcecie to mogę dodać tutorial na koralik nataszy).
9. Wygładzamy końcową linie styku tak, żeby kolor ze środka (u mnie miętowy) nie był widoczny na zewnątrz (niestety gdzieś mi wcięło zdjęcie z tym etapem, jednak myślę, ze sami się domyślicie o co mi chodzi :)).
10: Mamy wałek!
11. Redukujemy wałek (czyli zmniejszamy go) tocząc go po podkładce. Nie ma sensu obcinać odkształcających się końcówek, bo po obcięciu odkształcą się znowu.
12. Odkrajamy brzydkie końcówki (i tu powinien pokazać się Wam właściwy wzorek)...
13. ...i kroimy wałek na plasterki o takiej grubości jakie nam potrzebne.
14. Plasterki wypiekamy w temperaturze zgodnej z zaleceniami producenta.
Jeśli chcemy mieć koraliki lub zawieszki to plasterki przekłuwamy przed wypieczeniem. Gdy wałek deformuje się Wam przy krojeniu, polecam włożyć go na parę minut do zamrażalnika.
Zdjęcia do tego tutoriala powstały przy okazji robienia koralika do bransoletki z tego posta. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach lub na maila sowiagaleria@gmail.com.
Mam nadzieję, że tutorial się przyda.
Pozdrawiam i życzę udanych żartów na prima aprilis :P.
PS: Nie, nie podłożyłam nikomu w ramach żartu ropuchy, o której mowa w ostatnim poście ;).
Subskrybuj:
Posty (Atom)