środa, 22 kwietnia 2015

Przelewania się przez ocean ciag dalszy

Hej :).
Kolejna część projektu przelewającego się przez ocean. Niewtajemniczonych odsyłam TU.

Ta ośmiornica powstała jako pierwsza:







Wzór pochodzi stąd.Włóczka to słynna Altin Basak Miya 9336 (ha, nawet zapamiętałam!) ;). Została mi już zupełna końcówka, ale zaopatrzę się w najbliższym czasie w dwa motki (czyli 250 metrów -  niby dużo, ale ten  obecny zdecydowanie zbyt szybko się skończył). Ośmiornica wyszła strasznie długa, więc w kolejnej pominęłam w sumie trzy rzędy:



W tą sytuację (no dobra, ośmiornicę) też wplątana jest Altin Basak Miya, ale ta jeszcze nie doczekała się zapamiętania numerka, bo na razie bardzo mało z niej zrobiłam :).


Cóż za idealnie dobrana para! Gdybyście spytali się, czemu dziewczynka jest wyższa od chłopca, to odpowiedziałaby, że wysokie czoło jest jej potrzebne, żeby kokarda ładnie wyglądała :).

A teraz dosypuję jeszcze więcej cukru w postaci sówki:


Wiedzieliście, że jest coś takiego jak lody na patyku Oreo? Ja dowiedziałam się wczoraj jak zobaczyłam je w spożywczaku koło mojego domu. Mają ciastkową skorupkę o identycznym smaku jak ciastko Oreo. Polecam ;).

Hmm, ciekawe, jak wyglądałaby sowa przelewająca się przez ocean xD.
Miłego wieczoru!

sobota, 18 kwietnia 2015

Co sądzę na temat masy Pardo?

Hej :).
Jak ja dawno nie publikowałam nic lepionego! Dzisiaj będzie nie tyle o mojej pracy, a na temat masy, którą ostatnio wypróbowałam.
O Pardo dowiedziałam się u Theresa Ursula's Jewelry, a konkretnie z tego posta. Chciałam ją kupić już od dawna, ale zniechęciła mnie cena wysyłki (jest dostępna w kilku sklepach internetowych i wszystkie mają drogą wysyłkę) i nie chciało mi się zakładać w sklepie konta, z którego raczej nie będę więcej korzystać. Zapomniałam o niej na dłuższy czas, aż pewnego razu zobaczyłam ją w Malowanej Lali (sklepie niedaleko mojego domu), gdzie weszłam gdy akurat przechodziłam obok. Zauważyłam na półce w kącie kostki Cernitu, podeszłam bliżej i zobaczyłam Pardo. Zdziwiłam się, bo wcale jej się tu nie spodziewałam. Co prawda była tylko w pudełkach po 34 g i do tego strasznie droga, ale stwierdziłam, że kupię dwa opakowania, bo pewnie nigdy się nie zbiorę do tego zamówienia internetowego. Z dostępnych w tym sklepie około 10 kolorów wybrałam te:


Kolory nazywają się Sodalite i Amethyst. Pełna nazwa masy brzmi Viva Decor Pardo Jewellery Clay (taak, jest bardzo poręczna). To znaczy ja mam akurat typ Jewellery Clay, są też Art Clay i Mica Clay, w Malowanej Lali był tylko ten jeden typ.


To chyba jedyna z dostępnych w Polsce mas, która ma zamykane pudełko. W pudełku znajduje się złożona kartka z przyklejonymi sześcioma kulkami:



po lewej Sodalite, a po prawej Amethyst

Byłam ciekawa właściwości masy, więc ulepiłam próbną sówkę z obu kolorów:


Masa jest bardzo miękka (miększa od Premo! Sculpey), ale nie ciągnąca albo obklejająca ręce. Dobrze się z niej lepi i moim zdaniem wcale nie ma słabej przyczepności. Fakt, że da się odczepić od siebie dwa sklejone ze sobą elementy nie niszcząc ich, ale wcale nie jest to takie proste (próbowałam na skrzydełkach od sowy) i po wypaleniu wszystko się ładnie trzyma.

Kompletnie się nie znam na kamieniach wiec nie wiem czy dobrze je imitują. Oba moje kolory są metaliczno-perłowe i chyba zawierają trochę drobinek mica, bo tak jak w metalicznych Fimo Effect kolor nie jest równomiernie rozłożony (perłowe Premo! są jednolite). Specjalnie jej nie rozmieszałam, żeby było lepiej widać:


Masę wypala się w 120 stopniach przez maksymalnie 30 minut. i po wypaleniu wygląda tak samo jak przed.
Zapach jest w porządku, ale nie umiem go opisać. Mam wrażenie, że minimalnie czuć pszczeli wosk, ale chyba zasugerowałam się napisem na opakowaniu, bo tego wosku zapewne jest bardzo mało :).

Obecnie mój własny ranking mas wygląda następująco:
1. Premo! Sculpey i Premo! Sculpey Accents (jak dla mnie mają takie same właściwości)
2. Fimo Profesionnal
3. Viva Decor Pardo Jewellery Clay
4. Fimo Soft
5. Fimo Effect
6. Cernit Number One
7. Sculpey Bake Shop
8. Koma Plast
9. Astra

Masy o numerach 1-6 polecam, a tych dalszych nie (wypaloną Sculpey Bake Shop łatwo porysować, a co do pozostałych dwóch wiadomo o co chodzi).

Dwie różne kulki Pardo poleciały do Ani i jestem ciekawa co ona powie na ich temat. Jeśli ktoś by bardzo chciał, to mogę się jeszcze wymienić za dwie (po jednej z każdego koloru).

Czy ktoś z Was miał do czynienia z tą masą?

--------------
Z dzisiejszego spaceru:
Część łysek już wysiaduje jaja, a pozostałe są w bojowym nastroju:


Poniższe zdjęcie to też kadr z bójki, ale moim zdaniem to wygląda, jakby jedna pokazywała swoja pachę drugiej :P :


Młodych jeszcze prawie nie ma, ale myślę, że za jakieś 2 tygodnie będzie ich już całkiem sporo.

Miłego wieczoru! :)

piątek, 17 kwietnia 2015

Kolejna rozgwiazda i kolejna porcja kawałów

Hej :).
Pamiętacie kolczyki rozgwiazdy sprzed paru postów? Ta jest robiona tak samo i z takich samych rozmiarów koralików, ale ma dwa rządki więcej od tamtych, więc jest trochę większa. Tym razem powstała na zamówienie babci w komplecie do jednej bransoletki i jest zawieszką do naszyjnika:



A teraz kolejne kawały (wcześniejsze znajdziecie TU):

Na przyjęciu chłopak pyta blondynkę:
- Czy mogę prosić do walca?
- Zgłupiałeś? Nie miałeś czym przyjechać?

- Dlaczego bijesz tego małego chłopca?
- Bo nazwał mnie grubasem!
- I co, myślisz, ze od tego schudniesz?

Idąc do szkoły Jaś zobaczył znak drogowy, na którym jest napisane: "Kierowco, nie potrącaj dzieci' i dopisał na nim "Lepiej poczekaj na nauczycieli'.

Koło Fortuny:
- Jak się pan nazywa?
- K jak Krzysztof.
- Litery będzie pan odsłaniał później, na razie proszę się przedstawić.
- K jak Krzysztof.
- Proszę pana...
- No dobra, Krzysztof Kajak.

A propos tego ostatniego kawału: dawno temu publikowałam na blogu poduszkę z malowanym kameleonem i pisałam wtedy, że bardzo chciałabym mieć kameleona jemeńskiego. Jak natrafiłam na ten kawał, stwierdziłam, że nazwałabym go Kajak (wybrałabym samca, bo jest łatwiejszy do oswajania, więc akurat pasuje) ;). Czy K jak Kameleon to nie idealne imię :P?

Miłego wieczoru!

środa, 15 kwietnia 2015

Sowie paperchildy

Hej :).
Dzisiaj coś nieco innego, bo ostatnio jakoś nabrałam chęci do rysowania. Pewnie zwróciliście uwagę na nowy nagłówek. Wydaje mi się, że ten jest lepszy, a już na pewno bardziej charakterystyczny dla mojego bloga :).
Paperchildy podejrzałam na blogu Katt. Efekty:


Hmm, ciekawe, kogo symbolizuje ta sowa i dlaczego ma obrożę, dużą czarną bluzę i glany, a na szyi lornetkę ;).




Akuku!

 

przytłoczona nadmiarem wiedzy (tak, to Biologia Villego :D)

Skąd wzięłam takie fajne zdjęcia ptaków na pierwszych trzech zdjęciach? Mamy teraz w domu taki kalendarz  ;).


Taki obrazek pojawił się w mojej głowie, jak spojrzałam na tę książkę:


Nawiasem mówiąc ta książka jest o komórkach glejowych, nie o dwóch mózgach-organach xD.


Czy tylko mnie ten ludzik przypomina grzyb kapeluszowy :D?

A, zapominałabym, że obiecałam odpowiedź do wielkanocnego zadania:


Ta na górze jest napisana przeze mnie zgodnie z symbolami w poleceniu, ale rodzice woleli pisać cyferki (a gdzie czytanie ze zrozumieniem? :)):


Spodziewajcie się niedługo małego konkursu :).
Pozdrawiam (a właściwie powinnam powiedzieć "Hu, hu!") ;).

sobota, 11 kwietnia 2015

Podróżny pojemnik kotek i przyrodniczo

Hej :).
Też macie ten problem, że chcecie zabrać na wyjazd rzeczy do tworzenia, ale nie wiecie, gdzie je schować? Ja od tej pory będę miała miłego i przydatnego towarzysza podróży, który grzecznie przechowa w swoim wnętrzu rzeczy mogące się łatwo zniszczyć:







Kotek ma w środku wyjmowany plastikowy wkład i dlatego nie będę musiała się bać o delikatne rzeczy:


Wkład zrobiłam z pustej butelki po żelu pod prysznic (obranej z etykiety, przyciętej i wypolerowanej):


I pomyśleć, że najpierw chciałam ją wyrzucić ;).

Kot jest robiony na szydełku, a oczy i nos są z filcu malowanego farbami akrylowymi. Przykleiłam je na Guttermann, więc można go prać (ale w nie za wysokiej temperaturze z uwagi na filc). Troczek służący do wiązania to wstążka. Zobaczcie, pomyślałam nawet o wąsach (żyłka):


Widok z góry:



Żeby nie wypadły nawet najmniejsze i najchudsze rzeczy, do ich przewożenia należy włożyć wkład do góry dnem. Oczywiście można go używać też bez wkładu jak zależy nam, żeby zajmował mało miejsca i nie przewozimy nic delikatnego.


Miau!

Kot normalnie stoi i z wkładem, i bez niego.
A jak komuś bardzo się nudzi, to wkładu może użyć jako kija do baseballa lub jako kubek. Widzicie jaki to genialny wynalazek ;)?

Kota zgłaszam na wyzwanie KK Organizer:



-------------------

Zobaczcie, kogo znalazłam dzisiaj w stawie:


To samica pływaka żółtobrzeżka. Chyba utknęła w wodzie pomiędzy zeschniętymi trzcinami, więc wyłowiłam ją znalezionym obok misko-śmieciem (nie chciałam brać jej do ręki, bo to drapieżny chrząszcz wyposażony w silny aparat gębowy i mógł mnie ugryźć) i przeniosłam w miejsce bez trzcin (oczywiście w tym samym stawie). Niby to pospolity chrząszcz, a ja widziałam go pierwszy raz.

Przy tym samym stawie zaczynają się już zbierać ropuchy szare:



Nie podoba mi się, że widuję coraz więcej żółwi wypuszczonych, bo komuś się znudziły, ponieważ zabierają pożywienie rodzimym zwierzętom. Takiego żółwia dzisiaj spotkałam:


Nie mam zielonego pojęcia co to za gatunek, bo to na pewno nie czerwonolicy, który jest najpopularniejszy. Muszę poszukać.

Tego żonkila też widziałam dzisiaj. Zobaczcie jaką ma dużą "trąbkę":



Ale was zasypałam zdjęciami, chyba pobiłam rekord ich ilości w jednym poście ;). Zapominałam uprzedzić na początku, że zaglądającym tu przyda się łopata :P.
Miłego wieczoru!

czwartek, 9 kwietnia 2015

Kolczyki rozgwiazdy

Hej :).
Dzisiaj kolczyki rozgwiazdy z koralików:


Powstały z Toho 11/0 i 15/ 0. Wzór, z którego korzystałam to moja własna przeróbka schematu znalezionego w internecie (nie podlinkowałam konkretnego, bo jest wiele identycznych). Robiłam takie już wcześniej, ale w szpitalu i w końcu nie wstawiłam ich na bloga, ale postaram się to nadrobić ;).
Tutaj przycupnęły na mojej ręce żebyście wiedzieli jakie są duże:


Z obu stron są takie same, niestety nie mają nóżek ambulakralnych jak prawdziwe rozgwiazdy, więc nie mogłyby przemieszczać się i przysysać ;).
Swoją drogą to ciekawe, że zwierzęta, które stoją tak wysoko w hierarchii ewolucji (należą do szkarłupni, które zaliczają się już do wtóroustych) mają tak prostą budowę, a już najdziwniejsza wydaje się ich symetria promienista, która jest cechą bardzo prymitywnych organizmów. Nie uważacie, ze "szkarłupnie" to śmieszne słowo :)?

Kolczyki zgłaszam na wyzwanie Otwórz Szufladę koraliki:


Prymitywnie zbudowane czy nie - rozgwiazdy z kolczyków życzą Wam miłego wieczoru :).

wtorek, 7 kwietnia 2015

Koronkowa obroża

Hej :).
Dzisiaj naszyjnik - obroża, który zrobiłam sobie na wielkanocne śniadanie:



Z tyłu oczywiście koronka jest zamontowana w końcówkach do wstążki. Zastanawiałam się co zrobić, żeby prując się nie wyskoczyła z końcówki, bo przecież bawełny nie można zakończyć zapalniczką i ostatecznie zakończyłam ją klejem Gutterman, który kupiłam do sutaszu.
Dostałam od babci całkiem sporo takiej koronki, więc szykuje się gotycki naszyjnik jak tylko kupię czarną wstążkę odpowiedniej grubości.

Na śniadaniu wielkanocnym miałam jeszcze bransoletkę z TEGO posta.

Byłam wczoraj na Stawach Raszyńskich pod Warszawą i widziałam berniklę kanadyjską, która w Polsce występuje bardzo sporadycznie. W dodatku na początku wycieczki i z dosyć bliska - akurat przelatywała nad nami :).






Pozdrowienia od sowy w kształcie wielkanocnego jaja, która przysiadła na moim swetrze :).